<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258</id><updated>2011-08-10T14:24:10.356+02:00</updated><category term='życie'/><category term='praca'/><category term='społeczeństwo'/><category term='norma'/><category term='twórczo'/><title type='text'>wysłów się...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>64</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-9165303913122407031</id><published>2010-07-22T16:12:00.000+02:00</published><updated>2010-07-22T16:13:19.637+02:00</updated><title type='text'>słodkie powroty</title><content type='html'>Słyszysz? Nie? Wsłuchaj się. Przymknij oczy, pochyl głowę. Nic? No, to może zamknij oczy, oddychaj równomiernie, skup się. Dalej nic? Jesteś oporny, na to nie ma lekarstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywołuje mnie, Zachęca. Wabi. Nie narzuca się. Przypomina o sobie, gdy już myślę, że zniknęła. Smutno mi będzie, gdy nastanie cisza. Są różne rodzaje ciszy. Jedna jest pokrzepiająca, druga inspirująca. Jeszcze inna, która powoduje u mnie ciarki na plecach, dołująca, wysysająca energię, pomysły, niedająca nadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszałam głos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I, oto znów tu jestem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba wracać nie przestanę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-9165303913122407031?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/9165303913122407031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=9165303913122407031' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/9165303913122407031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/9165303913122407031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2010/07/sodkie-powroty.html' title='słodkie powroty'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-1168391042194021610</id><published>2010-04-07T10:18:00.000+02:00</published><updated>2010-04-07T10:19:38.861+02:00</updated><title type='text'>dawno temu żył sobie mały potworek</title><content type='html'>Zazdrość. &lt;br /&gt;Potrafi zniewolić. &lt;br /&gt;Umie wślizgnąć się niepostrzeżenie do umysłu i tam szeptać swoje złowieszcze nuty. Nienawistny, samotny potworek, który nie cieszy się sukcesami innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj znajomy dokonał czegoś dużego. Nie jestem w stanie objąć tego moimi synapsami. Zresztą, to nie jest ważne. Czy duże to było, czy małe. Dla niego to było ważne. Błyszczał. Pomyślałam: „Tak wygląda człowiek, który wie, czego chce i zmierza do tego”. &lt;br /&gt;Mały potworek w oddali zachichotał. Nie zbliżał się, wiedział, że to bezsensowne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszyłam się. Ma radość była niczym nieuzasadniona, nie było w niej podtekstu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potworek nawet nie pomachał. Uciekł. Wszak, czasami to jedyne wyjście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-1168391042194021610?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/1168391042194021610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=1168391042194021610' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1168391042194021610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1168391042194021610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2010/04/dawno-temu-zy-sobie-may-potworek.html' title='dawno temu żył sobie mały potworek'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5958432913689288926</id><published>2010-03-31T10:30:00.000+02:00</published><updated>2010-03-31T10:46:24.041+02:00</updated><title type='text'>and....we`re back</title><content type='html'>Czamataja żyje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba to ogłosić światu. Sen zimowy troszkę się wydłużył, a wiadomo, że gdy śpi się za długo, to i pobudka nie jest fajna. Głowa boli, oczy płaczą, a uszy przestają słuchać. Tak tez było w tym przypadku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko nie przeszkodziło mi w zaplanowaniu wakacji, a przynajmniej ich części. Jadę do Rumunii na wycieczkę objazdową. Przemierzymy kraj wzdłuż i wszerz, poczujemy klimat, poznamy zwykłe miasta, szare ulice jakich pełno w każdym kraju. Czasami mają one nawet  swój urok i na to liczę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczymy morze, zobaczymy jezioro. Ba, nawet siedzibę parlamentu zobaczymy. Bo wiecie- w Rumunii jest parlament, rząd, nawet prezydent! Ona jest nawet w Unii Europejskiej!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałam, że to piękny kraj, niedoceniany.  Zaopatrzona w przewodnik poznam Rumunię zanim tam pojadę i na miejscu będę czuła się jak w domu. Będę mieć historię w małym palcu, kulturę w troszkę większym. Do języka nie podchodzę, nie jestem poliglotą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5958432913689288926?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5958432913689288926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5958432913689288926' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5958432913689288926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5958432913689288926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2010/03/andwere-back.html' title='and....we`re back'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5145364612321724115</id><published>2009-09-24T11:46:00.001+02:00</published><updated>2009-09-24T11:47:08.723+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>william butler yeats</title><content type='html'>Kocham Irlandię. Naprawdę. Miłość to wielka i aż po grób. Co za tym idzie, kocham wszystko co irlandzkie- zielone wzgórza w Irlandii, skrzatów, oczywiście z kociołkami pełnymi złota, kocham drużynę reprezentacji w piłce nożnej, a szczególnie jednego piłkarza, którego numeru z koszulki zapomniałam, więc nawet nie wiem, jak się nazywa ;) Kocham też poetów. A zasadniczo jednego poetę. Poznajcie- Williama Butler Yeats  i jego wiersz, bo przecież po czynach ich poznacie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gdybym miał niebios wyszywaną szatę&lt;br /&gt;Z nici złotego i srebrnego światła,&lt;br /&gt;Ciemną i bladą, i błękitną szatę&lt;br /&gt;Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,&lt;br /&gt;Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,&lt;br /&gt;Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach,&lt;br /&gt;Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy,&lt;br /&gt;Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że piękny? A naprawdę cudne są dwa ostatnie wersy. Tylko szeptem proszę!!&lt;br /&gt;Ponieważ w każdym związku muszą być jakieś rysy, muszę się przyznać, że nie podoba mi się irlandzkie „NIE” dla Traktatu Lizbońskiego. Ha! Nic nie jest doskonałe…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5145364612321724115?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5145364612321724115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5145364612321724115' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5145364612321724115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5145364612321724115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/09/william-butler-yeats.html' title='william butler yeats'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3012898800873409560</id><published>2009-07-30T23:11:00.000+02:00</published><updated>2009-07-30T23:14:25.645+02:00</updated><title type='text'>starsza pani i chłopczyk</title><content type='html'>Zmysły czasami pozbawiają nas złudzeń. Prawda to o tyle logiczna, co zgodna ze stanem faktycznym.&lt;br /&gt;Zapytanie: „Skąd wypływają takie mądrości?”. Cóż…z doświadczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadę sobie autobusem. Korzystam z dobrodziejstw komunikacji miejskiej. Słuchawki w uszach skutecznie blokują dopływ jakichkolwiek dźwięków z zewnątrz. I, oto widzę, niepełnoletnią mamusię z synem. Ona- krótki opis postaci: zielone paznokcie u stóp, różowy top z dużym dekoltem, żółty stanik, widoczny, rzecz jasna, spod topu… Skóra zniszczona przez słońce, a może raczej przez brak kremu? Dermatolodzy ciągle się o to spierają. Szkoda, że nikt ich nie słucha…Wszyscy mają słuchawki w uszach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopczyk, na oko 3-4 lata, zadbany, nos spalony podobnie jak cała twarz matki….Mamusia puściła go wolno, usiadł na innym siedzeniu aniżeli opisywana przez nas rodzicielka. &lt;br /&gt;Przystanek. Do autobusu wchodzi starsza pani, ubrana cała na biało- żakiet, sukienka, skarpetki, buty. Włosy też miała białe.&lt;br /&gt;Podchodzi do siedzenia chłopca, na sąsiednim krześle stawia siatki pełne zakupów.  Daje chłopcu gumy do żucia. Chłopczyk spojrzał na mamę. Ta, kiwnęła głową. Dziecko gumę przyjęło. Po chwili dostało także tic-taki ;) Nie widział, co zrobić z taką radością. Zaczął żuć gumę, wciskać do ust drażetki… Starsza pani zaczęła rozmawiać z mamusią. Ta, nie chodziła w dyskusję- kiwała, jak zwykle,  głową…&lt;br /&gt;Sielankowy  obrazek. Obca kobieta dzieli się łakociami z dzieckiem pod czujnym (czy, aby na pewno?) okiem matki. Świetnie. I trzeba była na tym poprzestać. Ale nie….&lt;br /&gt;Zdenerwował mnie fakt braku aktywnej postawy matki wobec kobiety, która nie musiała być miła wobec ślicznego chłopca. Mogła się przemóc i pogawędzić o niczym. Mogła? Mogła, z pewnością ;)  Nastawiłam się przeciwko niej już przez sam jej wygląd. A potem już jakoś poszło… Z górki. Okazało się bowiem, że kobieta opowiadała o  swojej nieszczęśliwej miłości i nie chodziło jej o dialog. Szczęśliwa, iż może komukolwiek opowiedzieć dawną historię, która wciąż trapi jej serce, mówiła, mówiła i mówiła. Wchodzenie w rozmowę z nią nie dałoby żadnego efektu. Młoda matka niechcący słusznie zrobiła ( niestety dla tej historii, gdyż bez jednoznacznego winnego, historia nie jest domknięta). Starsza pani potrzebowała słuchacza i dzięki słodyczom  kupionym na chwilę przed wejściem do autobusu, podzieliła się swoim smutkiem, żalem, niespełnionymi nadziejami z posiadaczką zielonych paznokci u stóp, która, jak mniemam, nie wyniosła z tego wydarzenia żadnych wniosków…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko  nie miałoby miejsca, gdybym nie zdjęła słuchawek. Historia z autobusu miałaby inny przebieg.&lt;br /&gt;Gdy staniecie przed dylematem- zdejmować słuchawki, czy też nie- zastanówcie się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3012898800873409560?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3012898800873409560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3012898800873409560' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3012898800873409560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3012898800873409560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/07/starsza-pani-i-chopczyk.html' title='starsza pani i chłopczyk'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7819347295928175238</id><published>2009-06-01T12:10:00.004+02:00</published><updated>2009-06-04T11:01:23.003+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Gosia na włościach cz.1</title><content type='html'>Mieszkanie samemu ma swoje plusy. Ma także minusy- jak to w życiu. Od trzech dni mieszkam sama, oto moje obserwacje jakie poczyniłam, gdy rodzice wyjechali na wczasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizyty w sklepach spożywczych przerażają. Kupowanie tego, co KONIECZNE od tego, na co się ma ochotę  czyni spustoszenie w portfelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowanie i zmywanie po posiłkach stało się czystą przyjemnością. Jesz, co chcesz. Zmywasz kiedy chcesz. Gotujesz dla jednej osoby (mniej czasu na przygotowanie posiłków, mniej naczyń do umycia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchasz muzyki tak głośno, jak tylko chcesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możesz mówić do siebie bez obawy, że troskliwa rodzina skieruje Cię na badania psychiatryczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzenie z domu trwa dwa razy dłużej.  Trzeba sprawdzić, czy wszystko co ma być zamknięte- jest zamknięte, czy woda z kranu nie cieknie, czy żelazko wyłączone…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie samemu kształtuje postawy proekologiczne. Wiecie, ile człowiek jest w stanie wytworzyć śmieci? Dużo…Gdy inny członek rodziny regularnie wyrzuca śmieci, ta ilość nie rzuca się tak w oczy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkam sama. Prawie całe dnie mnie nie ma w domu. Nie brudzę. Nie jestem w dwóch pokojach jednocześnie. Zazwyczaj korzystam z jednego, ciągle tego samego. To powiedzcie mi, czemu jest brudno? Kurz, kurz, wszędzie kurz. Nie będę ciągle latać ze szmatką. Teraz dochodzę do wniosku, że moje wymarzone mieszkanie z trzema pokojami to chyba nie jest dobry pomysł… Nie jestem leniwa, ale świat jest tak urządzony, że skoro jest skutek, to musi być przyczyna. Jest brudno, a być nie powinno. I gdzie tu logika?;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanarek też człowiek, musi jeść ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7819347295928175238?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7819347295928175238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7819347295928175238' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7819347295928175238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7819347295928175238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/06/gosia-na-wosciach-cz1.html' title='Gosia na włościach cz.1'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-1952704927582769538</id><published>2009-05-29T10:12:00.000+02:00</published><updated>2009-05-29T10:13:25.545+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>humor w pracy</title><content type='html'>Z pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po szkoleniu dot. ochrony przeciwpożarowej, wolno wchodzimy po schodach, aby wrócić do swoich zajęć, gdy nagle koleżanka mówi:&lt;br /&gt;- Szybciej, szybciej…&lt;br /&gt;Na to odpowiadam:&lt;br /&gt;- A, co? Pali się?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmieszne, nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-1952704927582769538?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/1952704927582769538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=1952704927582769538' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1952704927582769538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1952704927582769538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/05/humor-w-pracy.html' title='humor w pracy'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-305512841582152393</id><published>2009-05-28T15:22:00.000+02:00</published><updated>2009-05-28T15:31:25.243+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>wybory do PE</title><content type='html'>Nagle jasne stało się, czemu Polska nie osiągnęła pozycji międzynarodowego gracza, o pozycji którego tak bardzo marzyła. Przed wstąpieniem Polski do UE mówiło się, iż Warszawa będzie nieformalnym przedstawicielem interesów państw Europy Środkowo-Wschodniej. Potem, mieliśmy zostać adwokatem Ukrainy i pomóc jej w drodze do Unii. Te i inne plany roztrzaskały się o mur nie do przebicia, a my- czyli Polska, po kilku latach, znowu zamierzamy być zamiast po prostu być…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam to nie bez powodu. Proszę Państwa, oto zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego i kampania w toku. Ale nie byle jaka- bo nie (!)merytoryczna. &lt;br /&gt;Platforma Obywatelska będąc w Europejskiej Partii Ludowej- najsilniejszej frakcji w PE, ma pewne mocne argumenty w ręku- EPL-ED to spora siła, która w PE coś znaczy. &lt;br /&gt;Wydaje się, iż każdy powinien się z tego faktu cieszyć. Wszak to dobra nowina dla Narodu. EPL-ED jest frakcją rozpoznawalną, cenioną i dobrze, że w takiej grupie znajduje się gros Polaków. PiS należy do Unii na rzecz Europy Narodów, która jest bodajże 4 siłą w PE. PO w tej kampanii nawołuje zatem, by zagłosować właśnie na partię Tuska, by mieć pewność, iż głos nie zostanie zmarnowany i nie zasili konta słabych, mniejszych  frakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Kaczyński stwierdził, że PO okaże się nielojalne w stosunku do Narodu (do nas), jeśli nie opuści szeregów EPL (stało się to po wystąpieniu niemieckich chadeków dot. uznania wypędzeń za złe). Równocześnie proponuje utworzenie razem z PiS i brytyjskimi konserwatystami nowej frakcji w PE. Kusząca propozycja?&lt;br /&gt;Skąd pewność, że nie przeniosą swoich sporów  do PE? Skąd pewność, iż będą razem współpracować dla dobra Europy i nie będą wykorzystywać nieporozumień (tak jedna, jak i druga strona), aby coś ugrać na polskiej scenie politycznej? &lt;br /&gt;Sama propozycja mnie nie zaskoczyła. Proponować zawsze wolno i warto, bo to otwiera pole do wymiany stanowisk i rozmowy (czasami się zdarza wręcz odwrotnie, pech). &lt;br /&gt;Oniemiałam na dźwięk słowa „nielojalność”. Nielojalnym to byłby D.Tusk, gdyby na propozycję przystanął i ugiął się pod naporem PiS, który z braku innych możliwości znowu budzi niemieckie demony i straszy Niemcem. Kto w tym momencie jest nielojalny? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieważne, co myślicie. &lt;br /&gt;Idźcie na wybory 7 czerwca. &lt;br /&gt;By pokazać, że w Unii Europejskiej nie znaleźliśmy się przez przypadek. &lt;br /&gt;Że jesteśmy w UE nie tylko po to, by czerpać pieniądze z funduszy unijnych, ale także po to, aby ją tworzyć. &lt;br /&gt;By po 5 latach członkostwa udowodnić sobie i innym, że jesteśmy w UE, bo chcemy i, że  jesteśmy świadomi Europy. &lt;br /&gt;Idź na wybory, by przestać zmierzać do czegoś, ale w końcu to osiągnąć.&lt;br /&gt;Polak potrafi. Oby 7 czerwca o tym nie zapomniał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-305512841582152393?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/305512841582152393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=305512841582152393' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/305512841582152393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/305512841582152393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/05/wybory-do-pe.html' title='wybory do PE'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7434975652659584647</id><published>2009-04-17T09:24:00.001+02:00</published><updated>2009-04-17T09:25:49.689+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>kawaaaaaaaa</title><content type='html'>Spełniłam swoje marzenie. Wczoraj był piękny dzień. Zajrzałam do Coffee Heaven i przepadłam. Kupiłam pyszną kawę. Nie jakąś zwykłą kawę. Tak dobrej kawy to ja jeszcze w swym krótkim życiu nie piłam, a do tego, co jest najważniejsze- była ona na wynos.  Tak, tak- kawa na wynos była moim marzeniem. &lt;br /&gt;Kupiłam kawę, po czym poszłam na tramwaj na katowickie rondo. Zawsze mnie ta fontanna denerwowała. No bo jak to- próbują człowiekowi wmówić, że tak oto na samym środku skrzyżowania, w centrum wojewódzkiego miasta może być przyjemnie… Tu trawka, tu bryza opadająca na twarz co otrzeźwia zmysły. Bujda! Tu jest przystanek tramwajowy i tu człowiek albo się spieszy gdzieś, albo się już spóźnia, albo marznie, albo go nogi bolą. Innych możliwości nie ma. Koniec. Kropka.&lt;br /&gt;Ale wczoraj…&lt;br /&gt;To rondo okazało się być oazą spokoju!!  No nie wierzę w to co piszę! Słoneczko świeciło, delikatnie raziło ( o tych, co noszą okulary przeciwsłoneczne będzie potem)…Szum wody słyszałam, samochodów prawie wcale…Piłam tą kawę i świat wydał mi się lepszy. A potem, to nawet do domu poszłam spacerkiem (20 minut)…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To takie proste- kubek kawy i dobry humor pojawia się już przy pierwszym łyku!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak zwykle- jest ale… Kubek tej pysznej kawy to ubytek 11 złotych w moich oszczędnościach… Zatem, codziennie dobrego humoru można nie mieć ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7434975652659584647?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7434975652659584647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7434975652659584647' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7434975652659584647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7434975652659584647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/04/kawaaaaaaaa.html' title='kawaaaaaaaa'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3564614290900923236</id><published>2009-04-14T11:11:00.000+02:00</published><updated>2009-04-14T11:12:51.240+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>o niepotrzebnych słowach</title><content type='html'>Tak. Trochę podgoniłam. Wracając do postu z 31 marca, opisałam historię z pocztą, o chrzcinach też wspomniałam…o tej nadziei nie zamierzam mówić, bo już jakoś tak emocje ostygły…przerabiałam ten stan wielokrotnie i  mogę z całą pewnością stwierdzić, że w przyszłości taki nagły zwrot akcji nastąpi, a wtedy, być może, opowiem jakie to serce bywa zdradliwe i głupie ;) Dziś się wszystko uspokoiło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora na punkt 4. Pora na kilka słów o przyjaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czamataja nie lubi używać tego słowa. Niektórych to dziwi (np. Ktoś) Wychodzę z założenia, iż przyjaciele  wiedzą, że nimi są. Nie wynika to z nazewnictwa, ale z faktów. Fakty mówią same za siebie. Jeśli mam potrzebę zadzwonienia do Ciebie, to robię to bez wahania. Jeśli cały świat wali mi się na głowę, to mówię Ci o tym. Nie przedstawiam Ciebie także jako mojego przyjaciela- po prostu, imię wystarczy, ewentualnie, opis czym się zajmujesz. Samo słowo z trudnością przechodzi mi przez gardło. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie muszę z Tobą rozmawiać, utrzymywać stałego kontaktu żeby mieć 100% pewność, iż  w razie potrzeby możesz liczyć na moją pomoc. Czy pomimo tego, można to nazwać p&lt;cenzura&gt;ą? Co mnie to obchodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwy się nie liczą. Owoc nie będzie lepiej smakował, jeśli stwierdzimy rzecz oczywistą, że jemy arbuza. A król pozostanie nagi…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3564614290900923236?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3564614290900923236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3564614290900923236' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3564614290900923236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3564614290900923236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/04/o-niepotrzebnych-sowach.html' title='o niepotrzebnych słowach'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3456180475043331315</id><published>2009-04-13T17:01:00.000+02:00</published><updated>2009-04-13T17:02:13.237+02:00</updated><title type='text'>chrzciny, jak nie pisać ;)</title><content type='html'>Jestem wam jeszcze winna opowieść o chrzcinach mojej najmłodszej siostrzenicy.  Nie będę opowiadać o obrzędzie, tylko o tym, co było później, czyli o imprezie (czyt.  obiad, deser, sami wiecie). W zasadzie o tym też  nie będę się rozpisywać. Nie wiem, co chciałam napisać. Chyba czas kończyć tą żenadę ;) Coś o dzieciach miało być, ale nastroju nie mam, czasami tak bywa….&lt;br /&gt;See you!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3456180475043331315?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3456180475043331315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3456180475043331315' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3456180475043331315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3456180475043331315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/04/chrzciny-jak-nie-pisac.html' title='chrzciny, jak nie pisać ;)'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2087453933411962501</id><published>2009-04-12T20:55:00.000+02:00</published><updated>2009-04-12T21:01:07.746+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>poczta i zmysł obserwacji</title><content type='html'>Od dziecka słyszałam, że za komuny było lepiej….Zewsząd padały porównania, jak to dzisiaj jest źle i jak wtedy było lepiej- może nie dobrze, ale lepiej, inaczej. Jestem przekonana, że Ty także o tym słyszałeś. Zawsze wydawało się mi się to irracjonalne i bardzo- emocjonalne. Nie żyłam w poprzednim systemie, ale czując jego oddech na plecach wiedziałam, że ja dziękuję, ale żyć wtedy bym nie chciała i byłam wdzięczna  losowi, że mi tego oszczędził.  &lt;br /&gt;Obserwowanie zmiany, bo teraz mi o to chodzi,  która nastała, byłoby ciekawym przeżyciem, ale czy bym to zauważyła? Czy bym tego doświadczyła? Obudziłabym się tuż po zmianie systemu i stwierdziłabym, że tak, jestem szczęściarą, bo na moich oczach dokonała się historyczna zmiana? Ba, wszyscy o tym mówili, ale czy tak naprawdę to czuli? W każdej komórce swego ciała, czy byli świadomi następstw, konsekwencji? Czy byli podnieceni samą myślą o tym, podekscytowani tym, co jutro może przynieść dzień? O historii łatwo mówić, ale czy równie łatwo ją przeżywać? Tego bym się bała. Że coś przemknie tuż obok mnie, a ja tego nie zauważę. Pewnie dlatego los mi oszczędził takiego rozczarowania…&lt;br /&gt;No, więc mamy tą komunę. Dziwi fakt, że nawet moi rówieśnicy odwołują się do tamtych czasów w  sposób, który by sugerował, że tam byli, żyli i oddychali tamtym powietrzem… Narzekają na kolejki, na obsługę i na mentalność innych ludzi. Cóż… mnie też to dotknęło.&lt;br /&gt;Na poczcie.&lt;br /&gt;Wydawałoby się, że to jest proste. Przyszłam, chcę wysłać list, potrzebuję blankietu nadania listu za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, nie jest nigdzie wystawiony, więc udaję się do okienka. Czekam w kolejce. Kolejka się wydłuża. Gaśnie prąd  i panie urzędniczki wpadają w popłoch…Ciemno, słychać tylko poirytowany oddech ludzi za mną. Znacie to. Nagle ludzie wzdychają, tupią, ech ach, och. Nerwowo zerkają na zegarek. Dostaję bankiet dot. nadania przesyłki poleconej i urzędniczka wychodzi… Pani za mną ze zrozumieniem mówi, że  jeszcze powinnam wziąć taki żółty (zwrotne potwierdzenie otrzymania listu), bo jeśli go teraz nie wezmę, to będę musiała jeszcze raz w tej kolejce stać i to dwa razy więcej czasu zajmie…No jasne, tylko, że ja potrzebuję pomarańczowy (bo za granicę ten list wysyłam). Dziękuję za informację i czekam na ten blankiet (ile to czasu może zajmować!). Pani wraca, podaje mi go i ja, grzecznie, choć z grzesznymi myślami, wychodzę z kolejki. Gdy do niej wracam, dalej jest długa…Dziewczyna przede mną ma do odbioru  paczkę. &lt;br /&gt;Dziewczyna (D): Dzień dobry [podaje kwit Urzędniczce (U)]&lt;br /&gt;U: [wyciąga rękę po kwit, wychodzi]&lt;br /&gt;…..&lt;br /&gt;U:[ podaje D kartkę do podpisu, wskazuje miejsce, gdzie ma się podpisać]&lt;br /&gt;D: Mogę długopis?&lt;br /&gt;U:[podaje długopis]&lt;br /&gt;D:[podpisuje, oddaje długopis]&lt;br /&gt;D: Dziękuję&lt;br /&gt;U:[podaje paczkę]&lt;br /&gt;D: do widzenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zauważyliście, U nie odzywa się w ogóle. Skonsternowana, gdy przyszła moja kolej, nie wiedziałam jaką rolę mam odegrać. Czy odzywać się i silić się na grzeczność, czy też zagrać w jej grę i udać, że język polski to trudny język, więc po co w ogóle go używać. Resztkami sił, odezwałam się. Standardowo- proszę, dziękuję, do widzenia.&lt;br /&gt;Ale tak naprawdę, to mam to wszystko w dupie. Urząd żywcem wzięty z czasów komuny.  Jesteśmy ludźmi i trochę kultury, no naprawdę szczyptę, odrobinę, by się przydało. Urząd przyjazny ludziom? &lt;br /&gt;Ja rozumiem, że ludzie po drugiej stronie są zmęczeni. Zestresowani, bo prądu zabrakło. Ale czy to jest powód? Tak bezosobowo? Tak bezpciowo?  Bez smaku i koloru?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2087453933411962501?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2087453933411962501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2087453933411962501' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2087453933411962501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2087453933411962501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/04/poczta-i-zmys-obserwacji.html' title='poczta i zmysł obserwacji'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6627816251868532368</id><published>2009-04-12T20:53:00.000+02:00</published><updated>2009-04-12T20:54:57.450+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>czas goni nas</title><content type='html'>Święta. Czas dla rodziny…Porad nadrobić zaległości!&lt;br /&gt;Nie lubię mieć zaległości. Coś do zrobienia, co kiedyś odłożyłam na półkę, a teraz jest przygniecione przez zalegający kurz. Nawet tu, w tym miejscu, mam coś, co powinnam była dawno zrobić, napisać. Co miało być dla mnie przyjemnością, a teraz jest obowiązkiem, ciężarem, z którym podróżuję przez me dni. Odzyskam lekkość, spokój ducha, gdy nadrobię zaległości, o zgrozo! Przykre, kiedy rzeczy przestają być nam posłuszne i zaczynają żyć własnym życiem.. To chyba tak samo jest z dziećmi.&lt;br /&gt;Winnym jest czas- bo przecież nie ja. Czas, a raczej jego brak. Zdałam sobie sprawę, że życie podporządkowane jest upływającemu czasowi. Patrząc na zegarek budzę się i zasypiam. Potrafię stwierdzić, ile minut zajmuje mi dojście do przystanku, spożyciu posiłku. Wychodząc na spotkanie prognozuję, ile będzie trwało, by wiedzieć, ile będę mieć minut po przyjściu do domu, aby coś tam jeszcze zrobić przed zaśnięciem. Wszystko to robię  albo mimowolnie,  albo z pełną świadomością. Jestem ograniczona i należy się do tego przyznać. Ogranicza mnie coś, co ograniczone powinno nie być. Czas. W mniej cywilizowanych (czy, aby na pewno?) społecznościach człowiek nie jest uzależniony od mijających sekund. Wstaniesz, to zjesz. Zrobi się ciemno, to pójdziesz spać. Nie trzeba się przejmować, że zaśpisz do pracy, jeśli w miarę wcześnie się nie położysz… Że musisz szybciej wrócić do domu, żeby zrobić projekt, napisać list, iść na zakupy….Przecież dzień tak szybko się kończy, a Ty masz tyle obowiązków i punktów do odhaczenia na liście…&lt;br /&gt;Nic dziwnego, że tacy zestresowani jesteśmy. Ty nie? Ale na pewno ja ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6627816251868532368?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6627816251868532368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6627816251868532368' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6627816251868532368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6627816251868532368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/04/czas-goni-nas.html' title='czas goni nas'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3914963612769763448</id><published>2009-03-31T09:39:00.002+02:00</published><updated>2009-03-31T09:52:04.720+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>ogłoszenie</title><content type='html'>No tak, ostatnio dużo się dzieje, a może raczej do głosu doszły czynności skrupulatnie przeze mnie odkładane, które odkładane dłużej być nie mogą. I krzyczą, i zapomnieć o sobie nie dają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięłam sobie dziś urlop na żądanie (cudowny zapis w KP, pokłony dla ustawodawcy) z myślą o tym, aby jednak trochę podgonić w pisaniu pracy magisterskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie jest 9.40, a ja od 40 minut powinnam pisać (jest plan!! mam plan!!). Skoro powinnam to piszę, a to że na blogu...nikt nie precyzował ;)&lt;br /&gt;Rzadko piszę notki u siebie w domu, więc miło mnie zaskoczyło, iż mój komputer nie zmienia/ nie usuwa żadnych literek, całych słów. Bardzo to miłe, nie muszę rozpraszać swoje uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga, uwaga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poczekalni do napisania w dalszym ciągu pozostają:&lt;br /&gt;1. Zatrważająca historia o tym, jak to czamataja poszła na pocztę wysłać 2 (słownie:dwa) listy...&lt;br /&gt;2. O tym, co się dzieje na chrzcinach i czemu były w to zaangażowane dzieci...&lt;br /&gt;3. Opowieści z krypty, czyli płomyk nadziei wpadł przez okno, ale Iwona go zgasiła...&lt;br /&gt;4. Kilka słów o przyjaźni  (słowo nigdy nieużywane przez czamataję)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiele wiele innych. W piątek za tydzień nastąpi wielkie otwarcie. Poczekajcie, a żałować nie będziecie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest 9.46. Pójdę zrobić sobie herbatki. Przy dźwiękach chillout and lounge a nuż stworzę jeden rozdział ;) A właśnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Obsługa sieci Empik, czyli o tym jak to czamataja została potraktowana i czego najbardziej się boi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także, pozdrawiam miło i czule ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. mówienie o sobie w 3 osobie jest strasznie fajne !!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3914963612769763448?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3914963612769763448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3914963612769763448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3914963612769763448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3914963612769763448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/03/ogoszenie.html' title='ogłoszenie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3971469296528935531</id><published>2009-03-06T12:56:00.000+01:00</published><updated>2009-03-06T13:57:04.502+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>8 marca tuż tuż ;)</title><content type='html'>Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie, że coś tam, coś tam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekając na tramwaj dostrzegłam dwóch chłopców, którzy od kwiaciarki kupowali kilkanaście tulipanów. Widok ten był obezwładniający mnie od czubka głowy do końca małego paluszka u stopy. Czyżby Dzień Kobiet? Powoli dochodziłam do oczywistej oczywistości. Jest 6 marca. Dzień Kobiet w niedzielę ;) Porażona swoim odkryciem obserwowałam chłopaków (może gimnazjum). Jeden trzymał naręcze badylków i gdy kwiaciarka wymieniła cenę spojrzał się na swojego towarzysza a ten wyciągnął 100zł (sic!). Gimnazjalista był w posiadaniu banknotu 100-złotowego. No nie wierzę ! Koledzy w liceum (dobrodziejstwa gimnazjum na szczęście mnie ominęły) kupowali tulipanki, ale zbiórka tych pieniędzy wyglądała komicznie i uroczo zarazem. Na przerwie każdy z nich z kieszeni wysupływał złotówki, na dłoni liczyli, czy aby starczy…Dwóch wybiegało z monetami w czasie przerwy do kwiaciarni i na początku lekcji wchodzili i wtedy następowała cała ta szopka. &lt;br /&gt;A teraz!&lt;br /&gt;100zł. Przed lekcjami. Wszystko zaplanowane. FUJ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były szef przysłał życzenia. Pozwolę je sobie tutaj przytoczyć. Naprawdę się wzruszyłam. On czuje się zaszczycony... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowne Koleżanki , Drogie Panie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;          Z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Kobiet pragnę złożyć Wam serdeczne życzenia.&lt;br /&gt;Pozwólcie ,że w tym miejscu przytoczę słowa naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II „dziękuję Ci Kobieto,&lt;br /&gt;za to ,że jesteś Kobietą! Zdolnością postrzegania , cechującą Twą kobiecość wzbogacasz właściwe zrozumienie świata&lt;br /&gt;i dajesz wkład w pełną prawdę o związkach między ludźmi.”&lt;br /&gt;        Życzę wszystkim Paniom dużo zdrowia, wiary niezłomnej we własne możliwości, szczęścia oraz &lt;br /&gt;wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym.&lt;br /&gt;Niech każdy dzień pozwoli Wam realizować się w wymarzonym przez siebie wymiarze ,czuję się zaszczycony ,&lt;br /&gt; że mogłem z Wami pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                    Z wyrazami szacunku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szacunek, zaszczyt, cukierki, ciasteczka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3971469296528935531?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3971469296528935531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3971469296528935531' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3971469296528935531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3971469296528935531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/03/8-marca-tuz-tuz.html' title='8 marca tuż tuż ;)'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5681924723415459452</id><published>2009-03-02T21:30:00.001+01:00</published><updated>2009-03-04T13:26:42.852+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>bez komentarza</title><content type='html'>Zgubiłam plan pracy.&lt;br /&gt;Tylko bez paniki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UPDATE: Cudownie odzyskany plan bezpiecznie leży na mym biurku ;) Ufff&lt;br /&gt;Teraz tak na niego patrzę i zachodzę w głowę, kto go pisał i czemu ja takie rzeczy tam wymyliłam ;)&lt;br /&gt;A póki co- terminy, terminy, terminy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5681924723415459452?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5681924723415459452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5681924723415459452' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5681924723415459452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5681924723415459452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/03/bez-komentarza.html' title='bez komentarza'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-491020076427220975</id><published>2009-02-27T10:12:00.000+01:00</published><updated>2009-02-27T10:35:47.553+01:00</updated><title type='text'>serce moje</title><content type='html'>Serce Europy i ja. Do dziś nie mogę w to uwierzyć -że to było, że to się przydarzyło.&lt;br /&gt;Bruksela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyleciałyśmy we wtorek, by w czwartek wieczorem jeść już obiad w domu. Być może dłuższy wyjazd sensu nie miałby w ogóle. &lt;br /&gt;Zobaczyłam połowę Brukseli (oczywiście tą lepszą), dostrzegłam różnice, podobieństwa, możliwości. Postanowiłam sobie to i owo. Poznałam wielu, ciekawych ludzi z całej Europy. Nabrałam dystansu, odświeżyłam umysł. Wróciłam do domu.&lt;br /&gt;Konferencja była ciekawa. Wymieniliśmy doświadczenia, pokrzepiliśmy swe serca, że niedługo u nas też tak będzie jak w Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;A po konferencji…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie tacy otwarci, uliczki w centrum miasta urzekające… Wszyscy się uśmiechają do siebie nawzajem. W Polsce takie zachowanie wydaje się być nieuzasadnione. A szkoda. Może później ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrozumcie mnie źle. Miasto jak każde inne. Jego obrzeża równie brzydkie i czasami tak samo zaniedbane jak choćby bytomskie czy katowickie. &lt;br /&gt;Ale czuć różnicę. Ja czułam. No i ten francuski na ulicy. Nie mogłam przestać słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W autobusie z Pyrzowic do Bytomia poznałyśmy jakże miłego pana. Okazało się, że mieszka w Brukseli już od 30 lat, skończył tam ASP i teraz udziela prywatnych  lekcji rysunku. Rozmowa z nim była pouczająca. Opowiadał o sytuacji pomiędzy Walonami i Flamandami. O postrzeganiu Polaków w Belgii. Dał numer telefonu taksówkarza- Polaka, mgr historii, który z przyjemnością się nami zaopiekuje, gdy będziemy potrzebować pomocy w Brukseli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem z wrodzoną skromnością, że byłam prawie jak Tokarczuk w powieści Bieguni ;)&lt;br /&gt;Notowałam wszystko w pamięci, każdy szczegół, każde odbicie światła, każdą nierówność chodnika. Gesty, sposoby mówienia. &lt;br /&gt;A rozmowy w kawiarniach? Cóż. Najprawdopodobniej te same tematy poruszają Polacy. Ale i tak wydawały mi się one bardziej kulturalne, uwznioślone, o polityce, kulturze, zjawiskach społecznych.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wyprawy przywiozłam ze sobą książki. Gazety. Teraz będę czytać i szybko powtarzać francuski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiesz, dokąd zaprowadzi Cię jutro Twój los.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-491020076427220975?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/491020076427220975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=491020076427220975' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/491020076427220975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/491020076427220975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/serce-moje.html' title='serce moje'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2476260698506019162</id><published>2009-02-19T11:37:00.001+01:00</published><updated>2009-02-19T11:37:57.190+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>kwaśno</title><content type='html'>Wczoraj brakło mi tchu.  Nie sądziłam, że kiedyś się to przytrafi. Byłam pewna, że znam siebie, a okazało się, iż jestem zwykłą asekurantką. Smutne, bo prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do czego zmierzam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokłóciłam się z klientką naszego biura. Powiedziałam, iż nie jesteśmy w stanie już jej przyjąć, bo zaraz zamykamy. Nieopisanie jest mi przykro, niech przyjdzie następnego dnia i takie tam. Bo wiecie- pracujemy do określonej godziny (wisi informacja), ale z drugiej strony, ona ma problem, zwróciła się do nas o pomoc, jesteśmy jej potrzebni, długo czekała, a i odeszła z kwitkiem. Z tych powodów nie mogłam być niemiła, chciałam być delikatna.&lt;br /&gt;Ona wyglądała niegroźnie, toteż poinformowanie jej o tym, iż może sobie już pójść wydawało się łatwizną. Przeliczyłam się. Zaczęła krzyczeć. Obwiniać. Po chwili już się nawet nie uśmiechała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdzie następnego dnia. &lt;br /&gt;Pomożemy jej. &lt;br /&gt;Niesmak pozostał. &lt;br /&gt;Po czym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jej uległam, ja się poddałam. Zmiękłam. Mogłam w pewnym momencie być bezczelna, złośliwa ocierając się nawet o niegrzeczność (ona taka była). Ale nie zrobiłam tego. Dlaczego? Przecież to potrafię, lata praktyki za mną. Co mnie powstrzymało? &lt;br /&gt;Nie znałam jej, była dla mnie obca osobą. I tu chyba pies pogrzebany, Łatwiej jest wypowiadać słowa pełne agresji, ironii w rozmowie z kimś, kto wiemy jak zareaguje, z kimś, z kim nie jesteśmy w relacji służbowej. &lt;br /&gt;Sądziłam, że ja zawsze potrafię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ideał sięgnął bruku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2476260698506019162?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2476260698506019162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2476260698506019162' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2476260698506019162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2476260698506019162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/kwasno.html' title='kwaśno'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-1973436567684841189</id><published>2009-02-18T09:28:00.000+01:00</published><updated>2009-02-18T09:29:02.602+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Pszczoły gadanie</title><content type='html'>Spotkanie z Pszczołą odbyło się w iście szampańskim nastroju. &lt;br /&gt;Do czasu… Moje chodzące sumienie (to już drugie, po Ive, - coraz ich więcej, czemu?) zwróciło mi uwagę, że zaniedbuję Madame i Dużą. Podobno te narzekają, iż ja nie mam dla nich czasu, bo ciągle pracuję. Faktu, iż z Pszczołą mam czas się spotkać, nie komentują- przynajmniej nie w towarzystwie.&lt;br /&gt;Nie lubię być do czegoś zmuszana. Oczywiście, chętnie się z nimi spotkam. Rozmowa z nimi sprawi mi wielką przyjemność. Z pewnością umówiłabym się z nimi wkrótce. Tylko, że …w dogodnym terminie. A w tej chwili, czuję się do tego przymuszana! Ktoś czegoś ode mnie oczekuje i ja powinnam na to jakoś odpowiedzieć (wiadomo już jak). Od razu przypomina mi się Ive z jej życiową filozofią…&lt;br /&gt;Czy czyni to ze mnie potwora? Nie powinno ;) &lt;br /&gt;Jakieś priorytety trzeba mieć. A mając w zasadzie tylko trzy wolne popołudnia w tygodniu, trzeba dokonywać wyboru. Trudnych wyborów ;) Szanować czas i mierzyć siły na zamiary. Ponadto, potrzebuję, aby od czasu do czasu skupić się na sobie, posiedzieć w domu, z książką i szwędaniem się po mieszkaniu. To ludzkie. To moje. Bez tego oszaleję!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To moje wytłumaczenie. Sen mam spokojny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-1973436567684841189?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/1973436567684841189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=1973436567684841189' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1973436567684841189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1973436567684841189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/pszczoy-gadanie.html' title='Pszczoły gadanie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2204406323661804933</id><published>2009-02-16T12:47:00.001+01:00</published><updated>2009-02-16T12:47:59.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>swat i ja</title><content type='html'>Swatanie. Istnieje tak długo, jak długo na świecie istnieją samotni, o których ktoś usilnie chce się zatroszczyć. W ubiegłym tygodniu zaplanowano swatanie mnie z jakże zabawnym, miłym i dobrym studentem akademii ekonomicznej. Tak, tak. Wreszcie będę mogła iść do banku i zrozumieć, co do mnie ta miła pani w bluzce z białym kołnierzykiem, mówi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy to usłyszałam, pomyślałam sobie, że coś tu musi nie grać. Inteligentny, cudowny, pomocny.  Skoro on jest taki cudowny, to czemu jest sam, gdy sam być nie chce?&lt;br /&gt; Ano, właśnie- pewnie z tego samego powodu, co ja ;) &lt;br /&gt;Więc pewnie będziemy razem, spędzać całe dnie na zabawnych konwersacjach, by potem mieć miłe i dobre dzieci.&lt;br /&gt;Jest tylko jeden problem. Nie jestem miła ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2204406323661804933?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2204406323661804933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2204406323661804933' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2204406323661804933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2204406323661804933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/swat-i-ja.html' title='swat i ja'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4501372236071653253</id><published>2009-02-04T09:33:00.000+01:00</published><updated>2009-02-04T09:35:20.758+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>soczyste buziaki</title><content type='html'>Impreza rodzinna. &lt;br /&gt;Mama poprzedni dzień spędziła na nerwowym bieganiu ze ścierką po mieszkaniu, by wszystko, naprawdę wszystko, lśniło czystością (nawet  to, co świecić nie powinno!).  &lt;br /&gt;W dzień WIELKIEGO WYDARZENIA  siedziała  w kuchni, by zachwycić wszystkich gości swoimi sałatkami, śledzikami, kotletami. O zachwycie, rzecz jasna, nie może być mowy, bo ten repertuar dań już wszyscy znają i psychicznie są na niego przygotowani. Niespodzianek nie będzie. Kubki smakowe nie poszerzą horyzontów swoich ulubionych smaków. &lt;br /&gt;Mama zajęta, tata nerwowy, a Ty? Ty czekasz…Cierpliwie czekasz na ostateczny atak obślinionych ust stęsknionych ciotek, które to nie znają umiaru. Już od wejścia wypatrują swojej ofiary, która (o, zgrozo) przyzwyczaiła się do tego nieszczęsnego rytuału. Już nie stawia oporu. Poddała się…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie to? Ha! Na pewno. Gdy dorastamy, mokre całusy nie sprawiają nam przykrości, gdyż zaczyna się era kłopotliwych pytań i wspominek ( jakby obecnie nie działy się żadne interesujące rzeczy). I wtedy z tęsknotą przywołujemy w pamięci obrazy całusów, które może i były krępujące, ale trwały krótko i nie grzmiały w głowie echem nietaktownych pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubicie swoje ciotki?  Co o nich myślicie? &lt;br /&gt;Powinniście je lubić, szanować, kochać i ubóstwiać ponad swe marne życie.&lt;br /&gt; Czemu tak mówię? Bo sama jestem ciotką i pomimo młodego wieku zaczynam przejawiać zachowanie tych starszych…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czemu się nie przywitała”? „Czemu się nie przytuliła”? „Czemu ucieka”?  Skąd te pytania w mojej głowie- nie mam pojęcia, ale mój stan chyba z dnia na dzień się pogarsza…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, uspokajam Wam, nie jest jeszcze tak źle. Nie narzucam się. Nie chce, to nie (ale serce krwawi :). Dostała prezent, ale nie oznacza to, że powinna okazać wdzięczność…Przecież to dziecko. Ważne, że się podoba jej się zabawka.  Prawda?:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech… te dylematy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A puenta?&lt;br /&gt;Nie każ swojej córce przytulać się do ciotki, babci, wujka, itd., albo co jest jeszcze gorsze, ich całować. Bo, gdy dorośnie, powtórzy schemat i swoją siostrzenicę będzie prześladować, póki starczy jej sił w starczych nóżkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekko zwichrowana, pozdrawiam ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4501372236071653253?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4501372236071653253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4501372236071653253' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4501372236071653253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4501372236071653253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/soczyste-buziaki.html' title='soczyste buziaki'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6437373866356893837</id><published>2009-02-02T14:46:00.000+01:00</published><updated>2009-02-02T14:47:13.506+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>kulturalnie</title><content type='html'>Czasami, gdy chce sama przed sobą udać osobę zorganizowaną i mało rozrzutną przed zakupami sporządzam listę, co mam kupić. Zabieg ten prosty, czyniony przez rzeszę innych ludzi, aby nie dać się zwieść promocjom i tanim chwytom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam listę książek, które chciałam kupić. Dawno temu to było. Minęło kilka tygodni, a książek nie mam do dziś. Sytuacja uległa zmianie parę dni temu.&lt;br /&gt;W tamtym tygodniu poszłam na zakupy. Wieczór był chłodny. Dłonie bez rękawiczek marzły i wołały o ratunek. W herbaciarni kupiłam niezliczoną ilość herbatek. Było dość późno, spieszyłam się na autobus…Nagle, moim oczom ukazała się księgarnia…Nie miałam ww. listy przy sobie, ale pomyślałam sobie, że przecież na tamtych książkach nie skończy się moje czytanie i nie zaszkodzi kupić teraz jakiejś jednej pozycji.. Kupiłam „Chudszy” S. Kinga oraz….no właśnie….Jakiś czas temu została wydana kontynuacja powieści Cień wiatru- „Głos anioła”. Obejrzałam ją i odłożyłam z powrotem. Potem sobie szybciutko przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, iż kupię także i ją. Dwie książki to nie koniec świata…Poszłam do kasy, zapłaciłam, pognałam na autobus. W domu, otworzyłam reklamówkę i okazało się, że kupiłam Cień wiatru…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam problem. Wydaje mi się, że nawet nie chce sobie z nim poradzić. Przecież to jest takie nieszkodliwe :P I tak miałam sobie kupić dwie części…Sęk w tym, że zawsze pozostaje jakieś ale…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nowin nowszych- wczoraj obejrzałam Księżną. Chyba lubimy takie filmy. &lt;br /&gt;Jak te głupie sądziłyśmy, że dobrze się to skończy…No cóż- tak też się nie skończyło. Nie żyli długo i szczęśliwie. &lt;br /&gt;A tym razem- to my się śmiałyśmy. Gdy on (ten zły) powiedział, że ją kocha (a nie kochał) z naszych gardeł wydobył się ironiczny pomruk (no dobra, śmiech). Na te 10 osób tylko my tak zareagowałyśmy. Od razu przypomniały nam się inne seanse, w których to inni się śmiali, a my milczałyśmy, by po chwili dyskretnym spojrzeniem pokazać sobie nawzajem co o nich myślimy- bo przecież nie czas i miejsce na takie zachowanie, to nie był śmieszny moment…Lubiłyśmy krytykować tamtych za takie nieprzyzwoite treści wyrazu swojego odczucia wobec danej sceny. Czułyśmy się lepsze, bardziej kulturalne,  bardziej przyzwoite, umiejące się zachować, z dobrym wyczuciem chwili i tego, co śmieszne jest, a co zabawne nie jest…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czułyśmy, lubiłyśmy…Teraz to czas przeszły. Jesteśmy takie jak tamci. Zachowujemy się i oddychamy jak oni. Nasza mała tragedia….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może to było śmieszne i jak zwykle okazało się, że my mamy to „coś filmowego” , a oni nie? Takkk, na pewno taaakkk ;)&lt;br /&gt;I w ten sposób, tak rozumując, można przez całe życie spać spokojnie. Polecam wszystkim ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6437373866356893837?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6437373866356893837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6437373866356893837' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6437373866356893837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6437373866356893837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/02/kulturalnie.html' title='kulturalnie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7981811647824606236</id><published>2009-01-29T13:29:00.005+01:00</published><updated>2009-01-29T13:31:30.545+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>linki</title><content type='html'>No i już.&lt;br /&gt;Trochę to trwało zanim się do tego zabrałam, ale dzis 29 stycznia, ta chwila nadeszła.&lt;br /&gt;Dodałam linki z boku!!!&lt;br /&gt;Jeszcze tylko muszę je pogrupować.... ale to może za pół roku ;P decyzja ta musi we mnie dojrzeć ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7981811647824606236?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7981811647824606236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7981811647824606236' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7981811647824606236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7981811647824606236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/01/linki.html' title='linki'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7093549397741069528</id><published>2009-01-29T13:06:00.001+01:00</published><updated>2009-01-29T13:07:19.336+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>lekarzem nie będę ;)</title><content type='html'>Chciałabym podzielić się pewnymi przemyśleniami. Gdy wypowiadam je, strasznie mi dziwnie gdzieś tam w środku, ale napisać mogę, bo to co innego ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj napisałam test z międzynarodowych stosunków gospodarczych. Niby nic, ot kolejny egzamin. Otóż, nie. Pomijając możliwość uzyskania odpowiedniej ilości punktów lub też konieczności powtórnego podejścia do egzaminu należy zaznaczyć, iż jest to ostatni egzamin na moich studiach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu pojawia się jakiś sentyment za tym, co za mną, chęć podsumowań i pogłębionych analiz, spojrzenia na to wszystko oczami obiektywnego obserwatora.&lt;br /&gt;Pojawia się… i zaraz znika. &lt;br /&gt;Przecież wiem, co dobrze zrobiłam (nie powiem, za bardzo jestem skromna).&lt;br /&gt;Wiem także, co źle zrobiłam (tego na pewno nie powiem, bo bardzo się wstydzę).&lt;br /&gt;A przede wszystkim zdaję sobie sprawę, iż wszelkie podsumowania nie mają sensu, bom jeszcze nie jest Panią magister. &lt;br /&gt;No właśnie- jeszcze ten jeden mały szczegół- napisanie i obrona pracy ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem będę mogła się zastanawiać, na jakim kierunku się jeszcze edukować, w jakim systemie. Wybierać kurs językowy, karnet na fitness i biadolić (to lubimy najbardziej) nad brakiem czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś nikt mi nie mówił, że tak to będzie wyglądać, gdy z uporem maniaka uczyłam się składu leków i sposobu ich zażywania (etap: zostanę lekarzem), uczyłam się konstytucji (etap: zostanę prawnikiem) czy też nadawałam imiona swoim nienarodzonym dzieciom (etap- odsunięty w bliżej nieokreśloną przyszłość ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt mi tego nie powiedział i  przez to, aż do 40-tki będę próbowała się do tego wszystkiego przyzwyczaić, bo u mnie to zawsze wolniej przebiega ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7093549397741069528?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7093549397741069528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7093549397741069528' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7093549397741069528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7093549397741069528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/01/lekarzem-nie-bede.html' title='lekarzem nie będę ;)'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4333868834585028424</id><published>2009-01-24T20:51:00.000+01:00</published><updated>2009-01-24T21:15:33.381+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>start</title><content type='html'>Wstyd. Bardzo się wstydzę. Czerwienię się po same brzegi mych niezbyt dużych uszu. 2 grudnia ostatni post. Co to w ogóle ma znaczyć? Nie tak to miało wyglądać...&lt;br /&gt;Trochę się działo. Ale to oczywiście nie jest usprawiedliwienie..&lt;br /&gt;Praca, zaliczenie, siostrzenica, złe samopoczucie i takie tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że jednak teraz, gdy muszę się uczyć do egzaminu, napiszę, zainspirowana notką innego blogowicza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czym się różni studiowanie filozofii od filozofowania? Niby pisownia podobna, ale te dwie czynności dzieli przepaść.&lt;br /&gt;Studiowanie filozofii ma sens. Pogłębia wiedzę o świecie, o nas samych. Zadajemy pytanie  szukamy odpowiedzi. Analizy filozoficzne pogłębiają, rozwijają. Kolejne drzwi w naszej głowie się otwierają ukazując zupełnie inny świat...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filozofia to umiłowanie mądrości. A filozofowanie? To zanurzanie łyżki w herbacie, dodanie soli. A po jednym ruchu łyżki, wypicie płynu i stwierdzenie, że to nie jest smaczne. TO jest filozofowanie. Robią to znajomi przy wódce, kobieta w kolejce do lekarza, mężczyzna po obejrzeniu wiadomości. Narzekamy, analizujemy powierzchownie radując się na samą myśl, że jesteśmy mądrzy i kompetentni do wydawania sądów na tematy ważne i ważniejsze. A już najgorsze jest to, jak to analizujemy swoje życie. &lt;br /&gt;Ja to też robię. Lubię zanurzać się w swoim cierpieniu, chwilach radości, smutku, tęsknocie; zastanawiać się nad przyszłością, do znużenia i znudzenia rozbierać przeszłość na części pierwsze. Potem znowu je składać, obracać w palcach. Burzyć i budować. To takie fajne. To takie moje, własne i zawsze moje zdanie jest ważne. Jestem panią swojej wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czasami przesadzamy. Przesada, nadmiar, przesyt jest szkodliwy. Potrzebny jest umiar. I dochodzimy  do prawdy głoszonej przez filozofów greckich. Umiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby nie przesadzić, kończę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4333868834585028424?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4333868834585028424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4333868834585028424' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4333868834585028424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4333868834585028424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2009/01/start.html' title='start'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4434545259449150679</id><published>2008-12-02T09:06:00.005+01:00</published><updated>2008-12-03T15:35:45.175+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>rowerowy zawrót głowy</title><content type='html'>Nie jeżdżę na rowerze. Kilka razy w swoim krótkim życiu, żałowałam, że roweru nie posiadam i nie wypuszczam się w, jakże zielone, tereny Śląska i okolic…&lt;br /&gt;Dziś nie żałuję. Dziś, cieszę się, iż jestem posiadaczką dwóch zdrowych nóg i sobie chodzę. Bo, gdybym miała rower, chyba bym ze złości i niedowierzania zeszła z tego z świata w sposób cichy i niezauważalny…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29.listopada zmienił się taryfikator mandatów. Źle jeździsz- będziesz musiał mieć albo szczęście, albo gruby portfel. &lt;br /&gt;Zmieniła się także wysokość mandatów dla rowerzystów, którzy łamią przepisy. &lt;br /&gt;Uwaga, uwaga! Za jazdę po chodniku lub po przejściu dla pieszych będą płacić 100 zł, a nie jak dotąd 50 zł. Podwyżka o 100% (wiedziałam, że matematyka kiedyś mi się przyda). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie jeżdżę, ale patrzeć umiem i czasami to robię. Jeśli nie po chodniku, to gdzie oni mają jeździć? Fakt, czasami to irytujące, ale nie ma innego wyjścia. Albo TIR nadjeżdżający z naprzeciwka albo popchnięta staruszka, która upada z trzaskiem na chodnik- wybór należy do Ciebie.&lt;br /&gt;Teraz was zaskoczę- w Polsce nie ma tyle ścieżek rowerowych, co by rowerzyści spokojnie mogli po nich sobie hasać. &lt;br /&gt;Oprócz braku autostrad, dobrych dróg i miłych pań w urzędach jest to wielki problem w naszym kraju. Nic nie zmieni wysokość tych mandatów. No, może oprócz frustracji i psioczenia na państwo, gdy w TV nie ma nic ciekawego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absurdy gonią absurdy. Po salwie śmiechu przestaje być śmiesznie. A rzeczywistość staje się groteskowa. I już nic nie wiadomo. Jak zawsze ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście, prezydenta kule się nie imają…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4434545259449150679?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4434545259449150679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4434545259449150679' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4434545259449150679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4434545259449150679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/12/rowerowy-zawrt-gowy.html' title='rowerowy zawrót głowy'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2280516386353657806</id><published>2008-12-01T10:13:00.003+01:00</published><updated>2008-12-01T10:16:19.443+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>jak skutecznie straszyć panią z monopolowego</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/STOrSRM_M-I/AAAAAAAAAQc/hVuDnXPpnHg/s1600-h/sklep_1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/STOrSRM_M-I/AAAAAAAAAQc/hVuDnXPpnHg/s320/sklep_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5274747918924854242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W zastraszającym tempie znika z ulic poczucie humoru. Już nie można sobie swobodnie pogawędzić w autobusie z nieznanym towarzyszem podróży. Komu by tam do głowy przyszło rozpoczynać rozmowę o niczym z jakże miłą panią z osiedlowego zieleniaka. Ciężkie czasy nadeszły…&lt;br /&gt;Wydawałoby się, że polska nieufność, tak wyraźnie dająca się odczuć pod rządami J.K., minie z nadejściem nowego rządu. Ale gdzie tam. &lt;br /&gt;Ona pozostała. Czai się po kątach, a czasami nawet bezczelnie wychodzi na światło dzienne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed imprezą andrzejkową poszłyśmy z Ive do sklepu po coś do picia. Tak wyglądało nasze zderzenie z ludzką podejrzliwością…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Występują:&lt;br /&gt;Ive- I&lt;br /&gt;Ja- J&lt;br /&gt;Sprzedawczyni- S&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I i J wchodzą do sklepu: Dzień dobry!&lt;br /&gt;S: Dzień dobry! Co podać?&lt;br /&gt;J: Hmm no nie wiem. Może  (cenzura), a może (cenzura)…Ja na razie dziękuję, muszę się zastanowić. Ive, jak sądzisz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następuje wymiana zdań, po której już wiem, co chcę :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J: To ja poproszę (cenzura)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzedawczyni podaje cenę, ja daję pieniążki… I, gdy wydaje resztę nadchodzi armagedon…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J: A dowodu pani nie chce zobaczyć (z uśmiechem się pytam, z uśmiechem cholera!!)&lt;br /&gt;S (podejrzliwie patrząc na mnie, ściszając głos…jej wzrok mógłby zabić….)&lt;br /&gt;S: A pani z kontroli? (no o tym bym nie pomyślała!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja staje się coraz bardziej napięta…&lt;br /&gt;J: ee Nie… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ive się śmieje, a ja się tłumaczę ( i prawie ją przepraszam za to, że nie wylegitymowała osoby kupującej alkohol)&lt;br /&gt;J: Już nikt nie chce oglądać mojego dowodu  (prawie płaczliwie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ive wkracza do akcji i niewiadomo kogo broni, bo chyba nie mnie. Zdrada na polu walki!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I: No bo tu pewnie zazwyczaj studenci zaglądają, co już mają 18 lat…&lt;br /&gt;S: (już rozluźniona, ale do lekkiego tonu jeszcze jej daleko) Młodzież też się trafi, ale tu (czyli ja, ooooo) widać, że 18 już jest…&lt;br /&gt;J: (z niesmakiem) taaaa&lt;br /&gt;I i J: do widzenia (już tu więcej nie wrócimy) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za trauma… Chamstwo, brak taktu i poczucia humoru. Mojego też;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2280516386353657806?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2280516386353657806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2280516386353657806' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2280516386353657806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2280516386353657806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/12/jak-skutecznie-straszy-pani-z.html' title='jak skutecznie straszyć panią z monopolowego'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/STOrSRM_M-I/AAAAAAAAAQc/hVuDnXPpnHg/s72-c/sklep_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7044253527074791076</id><published>2008-11-28T18:34:00.003+01:00</published><updated>2008-12-03T15:36:01.159+01:00</updated><title type='text'>Andrzej</title><content type='html'>Wczorajsza noc to głównie impreza andrzejkowa. Z Ive na akademikach. Ze studentami. Poczułam się jak to jest być w ich gronie. Niby się jeszcze do nich zaliczam. Niby już nie. Etat, wizja kupna mieszkania, ubezpieczenie, problemy z urlopem i brakiem czasu. Problem z wyjściem na imprezę i wybór- iść, czy się wyspać? Starość zagląda do oczu.. Dobrze, że mam szkła korekcyjne :P&lt;br /&gt;Impreza była i się skończyła.&lt;br /&gt;Ciąg dalszy przynudzania jutro, gdy się wyśpię.&lt;br /&gt;Rzecz jasna, historia będzie lekko udramatyzowana, ale bez tego ani rusz...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7044253527074791076?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7044253527074791076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7044253527074791076' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7044253527074791076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7044253527074791076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/andrzej.html' title='Andrzej'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6203779196270079516</id><published>2008-11-27T10:09:00.000+01:00</published><updated>2008-11-27T10:10:16.372+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>egoistycznie-sympatycznie</title><content type='html'>Czasami się do tego nie przyznaję, ale lubię kontakt z innymi ludźmi. Nie przyznaję się do tego sama przed sobą, bo postrzegam siebie jako NIESYMPATYCZNĄ, choć czasami uroczą…&lt;br /&gt;Kontakt z innymi ludźmi cenię, z pobudek czysto egoistycznych. &lt;br /&gt;Rozmowa z drugim człowiekiem- nieważne, czy inteligentnym, światowym, zabawnym i dającym się lubić, czy gburem, chamem, roszczeniowym skąpcem, zawsze coś we mnie pozostawia.&lt;br /&gt; I znowu- nieważne, co to jest- niesmak, fascynacja, wstyd nad własnym ograniczonym umysłem i postrzeganiem świata. Odkrywam siebie, poznaję własne niedociągnięcia, poczucie humoru. Widzę, jak reaguję na zachowania innych i mogę to zmienić, lub nie… Obserwuję mój świat oczami drugiego człowieka i, nie ukrywam, oceniam go. Czasami ma to działanie depresjogenne,  czasami wręcz przeciwnie. &lt;br /&gt;Buduję wartość. Swoją. Własną. Niczyją inną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykorzystuję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę na blogi o książkach, co by nie myśleć, że jestem taka oczytana…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę na fora polityczne, żeby się przekonać, że inni tez mają rację i swoją prawdę głoszą jako jedną i jedyną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzam fora prawne, co by się odnaleźć w gąszczu przepisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiam, żartuję, słucham, słucham i słucham. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznaję siebie.&lt;br /&gt;Dzięki :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6203779196270079516?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6203779196270079516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6203779196270079516' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6203779196270079516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6203779196270079516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/egoistycznie-sympatycznie.html' title='egoistycznie-sympatycznie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6508447003979177028</id><published>2008-11-26T14:48:00.000+01:00</published><updated>2008-11-26T14:49:56.622+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>nie jestem sympatyczna</title><content type='html'>Rozmawiając dzisiaj z koleżanką w pracy, dowiedziałam się czegoś o sobie. &lt;br /&gt;Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, bardzom się zdziwiła ze swego odkrycia. &lt;br /&gt;Nie tyle z samego faktu, co z jego rangi, ważności i z tego, jak ta wiedza może mi się przydać w przyszłości…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię słowa „sympatyczna”, „sympatyczny”, „sympatycznie” i innych, wszelkich niepoprawnych odmian tego parszywie miłego i, nic nie znaczącego wbrew pozorom, słowa. Uf, zdanie długie, ale wyszło :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tak naprawdę myślimy, gdy je wypowiadamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„On jest sympatyczny” &lt;br /&gt; (czyt. nic o nim nie wiem, ale nie chce wyjść na nieczułą i powiedzieć, że wydaje się być albo nudny, albo przesadnie porządny,  nijaki, nie w moim typie, itd…dlatego powiem s…..)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „Ona jest sympatyczna”&lt;br /&gt; (czyt. to samo, co powyżej+ ona mogłaby być matką moich dzieci, ale TYLKO matką, wiesz o co chodzi :P)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nazywanie obiektów, rzeczy, określanie w ten sposób pogody&lt;br /&gt; (czyt. brak mi słów, nie potrafię znaleźć innego określenia, aby nazwać to, o czym mówię)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „na imprezie było sympatycznie” &lt;br /&gt;(czyt. nie podobało mi się, wolałbym grać w karty  z moją matką niż marnować czas na tej nudnej imprezie; tyle było szumu, a wyszło jak zwykle;  nie poznałem nikogo ciekawego, myślałem, że będzie fajniej [a tu kolejne ekstra słowo, o którym później :P])&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „to spotkanie/randka była sympatyczna” &lt;br /&gt;(czyt. guzik prawda, nie podobało mi się, ale prosto w oczy Ci tego nie powiem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej, i tak dalej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie wydaje się, że to słowo wychodzi z użycia. Nie jesteś już sympatyczna, bo to trąci myszką i wydajesz się wtedy troszkę stara, nie na czasie.. Dziś nie jesteś sympatyczna, jesteś cool, jazzy, ekstra i ja pewnie też jestem stara, bo nie znam ciągle przybywających nowych określeń, których mi tu teraz brakuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie ze słownikiem, sympatyczny to:  ujmujący, pociągający, miły…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę być ujmująca, pociągająca, ale miła?? Tego słowa też nie lubię. &lt;br /&gt;Brrr ciarki przechodzą na samą myśl, że je kiedyś usłyszę, co raczej się nie zdarzy, bo ja przecież miła nie jestem :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie skomentuję zdań w stylu „miły pan spotka sympatyczną panią w średnim wieku”. Pozostawię to dla Was. A, taki mały prezent. Gift ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6508447003979177028?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6508447003979177028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6508447003979177028' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6508447003979177028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6508447003979177028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/nie-jestem-sympatyczna.html' title='nie jestem sympatyczna'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-509731475170104220</id><published>2008-11-23T15:00:00.003+01:00</published><updated>2008-11-23T15:12:45.982+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>TW</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SSlk0JVpcBI/AAAAAAAAAQU/XkLOwsHeKGo/s1600-h/images.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 106px; height: 112px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SSlk0JVpcBI/AAAAAAAAAQU/XkLOwsHeKGo/s320/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271855685836566546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za chwilę oszaleję. Chciałam poważnie. Chciałam z pozycji doświadczonej 22-letniej osoby objawiać pracy nieobjawione. Nie udało się. Będę musiała zrobić to w innym terminie. &lt;br /&gt;Dziś, mam zmartwienie. Dopadła mnie niemoc twórcza. A termin się zbliża… Gdy godzina zero wybije, stracę do siebie szacunek w chwili, jeśli nie starczy mi sił, co by napisać słów kilka…&lt;br /&gt;Wszystko jest pod ręką.  Gdybym chciała być pompatyczna, stwierdziłabym, iż całe życie na to czekałam. Wszystkie moje wysiłki były skupione na tym jednym wydarzeniu. Miesiąc minął. I nic. Już nie mam miesiąca. Miałam dwa. Mam 3 tygodnie. Odwlekam moment zabrania się do pracy. Piszę bloga, posty na forum, interesuję się znajomymi :D&lt;br /&gt;Idę po kawę i do pracy.&lt;br /&gt;Tak!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-509731475170104220?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/509731475170104220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=509731475170104220' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/509731475170104220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/509731475170104220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/tw.html' title='TW'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SSlk0JVpcBI/AAAAAAAAAQU/XkLOwsHeKGo/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2552371723274710849</id><published>2008-11-18T14:04:00.003+01:00</published><updated>2008-11-19T14:28:39.289+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>jak ciężko być Europejczykiem ;P</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Nigdy nie wiadomo, kiedy ze swoją niewiedzą, lękami spotkamy się twarzą w twarz. Pomacha nam wtedy, przypomni o swoim istnieniu i albo doprowadzi do konstruktywnego działania, albo na tym spotkaniu się skończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego spotkania doszło w pociągu linii Intercity, na trasie Warszawa- Katowice, w przedziale nr 7.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasadniczo, rozmawialiśmy o niczym. Ale w tej nicości kryła się potęga gotowa zniszczyć najbardziej wytrwałego śmiałka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiać z obcokrajowcem. Udawać, że rozmowa ta nie jest wysiłkiem. Szybko, w mgnieniu oka, znajdować potrzebne słowa do prostego zdania. Przez obco brzmiące słowa okazywać zadowolenie, zainteresowanie, rozbawienie. Mówić o poważnych kwestiach, o stosunkach społecznych, jakby robiło się to codziennie (oczywiście nie po polsku)…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko....&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A coś jeszcze? Pewnie, że było. Ale niech to zostanie moją słodką tajemnicą. Moją i I :D Przynajmniej do następnej notki :D &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2552371723274710849?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2552371723274710849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2552371723274710849' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2552371723274710849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2552371723274710849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/jak-ciko-by-europejczykiem-p.html' title='jak ciężko być Europejczykiem ;P'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7220955562666487580</id><published>2008-11-07T08:17:00.007+01:00</published><updated>2008-11-07T08:19:58.471+01:00</updated><title type='text'>uzupełnienie tematu liścia</title><content type='html'>Można poślizgnąć się na liściu.&lt;br /&gt;Śmieci pod liśćmi będą.&lt;br /&gt;Będzie brudno.&lt;br /&gt;Trzeba sprzątać nawet w czasie jesieni.&lt;br /&gt;A o oszczędzaniu nie ma mowy podczas kryzysu :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7220955562666487580?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7220955562666487580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7220955562666487580' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7220955562666487580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7220955562666487580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/uzupenienie-tematu-licia.html' title='uzupełnienie tematu liścia'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-1274946437165467558</id><published>2008-11-03T13:08:00.002+01:00</published><updated>2008-11-03T13:11:23.116+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>rzecz o liściu</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SQ7qTpbElZI/AAAAAAAAAQM/5qwcgwEtA98/s1600-h/a20afe1c19cd29a2med.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5264402637700502930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SQ7qTpbElZI/AAAAAAAAAQM/5qwcgwEtA98/s320/a20afe1c19cd29a2med.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czy można poślizgnąć się na liściu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie to zaskakujące, ale zadane nie bez powodu. Stoi za tym podłoże socjologiczne. Pytanie to dotyka problemu bezrobocia, podatków lokalnych i kultury szeroko rozumianej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bytom, moje miasto ( w którym się nie urodziłam i nie wychowałam :P) a raczej jego centrum powinno być oczyszczane ze śmieci kilka razy dziennie. Obszary dokoła – raz dziennie. A peryferie miasta- nie mam pojęcia, bo kto by się tym zajmował :D&lt;br /&gt;Wszystko ładnie na papierze, ale miasto nie zawsze jest zamiatane. Widzi to każdy i nawet osoba postronna może dojść do tego, jakże odkrywczego, wniosku. Płacimy podatki i nie widzimy rezultatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż, nawet, gdyby było to sprzątanie, tak jak w umowie leży (rymuje się?) sądzę, że czysto by nie było. Czemu? Bo my nie lubimy czystych ulic. Wolimy narzekać, jak to na Zachodzie jest czysto. A czemu czysto? Bo tam ludzie nie wyrzucają butelek, chusteczek, papierków ani na ulicę, ani nawet w krzaki! Bo tam, gdy ktoś to zauważy, że jest śmieć na ulicy, od razu go podnosi (sama widziałam). Głupie, nie? Po kimś sprzątać? Fujjj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My lubimy, tak po prostu, wyrzucać pieniądze, niekoniecznie w błoto.&lt;br /&gt;Nie lubimy widoku zadbanego miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to jest strasznie denerwujące. Pisałam notkę, już byłam przy końcu (jeszcze do tego daleko) a tu nagle się zamknęło. Nagle coś się zmieniło. I notkę szlag trafił, bo ktoś jej nie zapisał. I to, co jest na górze i będzie na dole, nie jest tak piękne, jak wersja pierwotna… Szkoda…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szłam do pracy i widziałam panią, która zamiatała chodnik. No, super, pomyślałam sobie. Ale ona zamiatała liście! Liście! Nie śmieci, tylko liście. Liście!!!&lt;br /&gt;Zaczęło mnie to męczyć. Po co zamiatać liście? Wiadomo przecież, że gdy jesień nadchodzi, liście opadają z drzew. Tak samo, gdy zima przychodzi, kiedyś śnieg też spadnie (przynajmniej na południu Polski). To jest oczywiste. Wiadome jest też to, że na wsi nie mieszkamy, pod lasem też nie (mowa o Bytomiu) i tych liści nie jest ogromna ilość liczona w tonach. Po co je zamiatamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja rozumiem, że nie chcemy przedzierać się przez zaspy liści, brodząc w nich po kolana… (Że my takimi Europejczykami jesteśmy i wolimy wybrukowane, gołe ulice Paryża, niż wschodnie, zasypane chodniki…) Ale to się chyba jakoś naturalnie rozwiązuje i nigdy byśmy takiej ilości nie zobaczyli. Tu wiatr zwieje je pod krzak, tu pies je przygniecie pod drzewem, tu deszcz zmoczy i przykleją się do płyty, by potem szybciutko odpaść i ze wstydem przenieść się na pobocze… No natura o wszystkim pomyślała.. To nie jest Mount Everest, gdzie śnieg był, jest i będzie. Liście znikną, prędzej czy później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, pani wstaje rano skoro świt, zamiata liście, podczas gdy mogła robić coś innego. A my byśmy mogli oszczędzić na czarną godzinę, gdy trzeba będzie oczyszczać miasto codziennie- w lato, wiosnę, gdy śmieci nic nie przykryje- ani śnieg, ani liście…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy, gdy tak o tym myślałam, pojawiła się wątpliwość… Czy można poślizgnąć się na liściu? Bo jeśli tak, to ulice zamiatać trzeba (albo udawać, że się to robi), bo jeśli ktoś się przewróci, złamie nogę i zażąda odszkodowania od Miasta, szlag trafił nasze oszczędzanie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eh.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-1274946437165467558?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/1274946437165467558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=1274946437165467558' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1274946437165467558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1274946437165467558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/rzecz-o-liciu.html' title='rzecz o liściu'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SQ7qTpbElZI/AAAAAAAAAQM/5qwcgwEtA98/s72-c/a20afe1c19cd29a2med.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6184575433507893840</id><published>2008-11-02T19:13:00.002+01:00</published><updated>2008-11-02T19:37:05.335+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'></title><content type='html'>Poezję warto czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele o tym już napisano; wiele razy jeszcze to samo przeczytamy; bo przecież łatwiej coś powtórzyć niż samemu wymyślić... Dlatego też, nie będzie wykładu o roli poezji w życiu przeciętnego  człowieka. Bo ani nie mam ochoty, ani siły, ani czasu, żeby nad tym myśleć, aby to wyglądało mądrze i uczenie. Nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego warto czytać?&lt;br /&gt;Żeby nie czuć się osamotnionym w swoich osobistych klęskach, przeżyciach, uczuciach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od prawie roku  na granicy dnia z nocą, w czasie długiej podróży tramwajem; wtedy gdy już jestem pewna, że pogodzona z losem nie będę wracać do tych wspomnień, myślę nieustannie o tym co za mną. Co się wydarzyło. I czy można było temu zapobiec. Wreszcie, czyja to wina? Czemu mnie to spotkało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile razy mówiłam sobie: Koniec, to nie ma sensu! A może jeszcze jest nadzieja? Naprawdę, nie zliczę! Mogę by stara, ale ciągle głupia :P Pocieszam się, że nie tylko ja! Ha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątkowy wieczór, Gosia zacytowała jeden wers z wiersza Leśmiana w rozmowie, której tu nie przytoczę. Pomyślałam sobie wtedy, że to jest to, co muszę przeczytać. Ktoś opisał historię. Moją historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też, pozwolę sobie przekleić tutaj ten wiersz pozostawiając to bez komentarza.&lt;br /&gt;Warto czytać wiersze, bo opisują to, czego doświadczamy. Bo czytając znane nam historie mamy pewność, że ktoś przeżył to, co my. A wiadomo- nikt nie chce być sam. Czy to w domu, czy odczuciach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leśmian Bolesław&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię szeptać Ci słowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -&lt;br /&gt;Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,&lt;br /&gt;Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą -&lt;br /&gt;I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.&lt;br /&gt;Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -&lt;br /&gt;A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,&lt;br /&gt;Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania,&lt;br /&gt;I brzmieniem głosu dodasz znaczenia i treści...&lt;br /&gt;Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -&lt;br /&gt;Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -&lt;br /&gt;I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie&lt;br /&gt;W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha, głosu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6184575433507893840?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6184575433507893840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6184575433507893840' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6184575433507893840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6184575433507893840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/11/poezj-warto-czyta.html' title=''/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-113834509789685859</id><published>2008-10-29T13:23:00.000+01:00</published><updated>2008-10-29T13:24:07.064+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>o kontaktach</title><content type='html'>Wczoraj nawiązałam kontakt z mięśniami nóg. Uśmiechnęły się do mnie. Lekko zadrżały. Przeszedł dreszcz od uda do łydki.. Dały mi znak, że to na nie działa, to im pomaga i chcą więcej. Poczyniły  wyrzut, że tak je zaniedbałam.&lt;br /&gt;Co za życie. Ciągłe wieczne pretensje :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak- byłam na siłowni. I jestem z siebie dumna ;) Potem na aerobiku. W domu byłam wieczorem. Potem jeszcze uzupełnienie sprawozdania za rok 2007 (wcześnie sobie przypomnieli, nie? Ach te urzędy!)  I kolejny dzień zleciał.&lt;br /&gt;Czy tak to wszystko ma wyglądać? Nawet nie zliczę, ile razy dziennie zadaję sobie to pytanie… I chyba coś tu szwankuje, skoro ciągle mam wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, znalazłam kilka artykułów do pracy magisterskiej, więc ucieszyłam się, że coś mam ;) Jutro dzień wolny, troszkę dłużej sobie pośpię i….pognam na wydział błagając o litość jedną panią doktor ;) I rzecz jasna, do biblioteki! Potem spotkanie z Kasią- mamy trochę zaległości. Dawno pojawiły się  wyrzuty sumienia z zaniedbania tego kontaktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, znasz wszystkie moje tajemnice. Za łatwo Ci poszło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-113834509789685859?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/113834509789685859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=113834509789685859' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/113834509789685859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/113834509789685859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/10/o-kontaktach.html' title='o kontaktach'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4015898727382564173</id><published>2008-10-07T12:17:00.001+02:00</published><updated>2008-10-07T12:17:45.029+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Chilll</title><content type='html'>Z kubkiem kawy przy klawiaturze, usiadłam by oznajmić prawdę- jestem chill- chillout :P&lt;br /&gt;Tak, długo się z tym kryłam, ale postanowiłam więcej nie okłamywać siebie ani innych czytelników bloga, którzy, rzecz jasna, mnie nie znają ( z małymi wyjątkami- serdecznie pozdrawiam :D)&lt;br /&gt;Czemu chill? Głupie pytanie, głupia odpowiedź- a czemu nie?Nie mogę już znieść naszych gwiazdek na polskim rynku. Marazm i zniszczenie. Spustoszenie  i  wstyd.&lt;br /&gt;Nie chcę nucić pod nosem „żałuję, że Cię znałam”- bo przecież jeszcze tego nie wiem…Cały czas się nad tym zastanawiam….Daj mi trochę czasu. Choć odrobinkę więcej.&lt;br /&gt;Nie chcę słyszeć „nie daj się coś tam coś tam”, bo te słowa wypowiada się do osoby słabej bądź nie wiedzącej o swojej potędze. A ja wiedzieć chce! (pamiętaj, że ciągle się zastanawiam- więc jeszcze nie wie, czy wiem)&lt;br /&gt;O czarnych oczach nie wspomnę…Kłopot w tym, że choćbym zapierała się rękami i nogami i bardzo się skupiała na tym-  te słowa z otchłani mej popowej, prehistorycznej duszy przywędrują i tak. Zaskoczona w autobusie czy tramwaju, obleję się wtedy rumieńcem żałości i obiecam po stokroć już nigdy tego grzechu nie popełnić. Lecz trudne moje krzyki i lamenty….&lt;br /&gt;Dlatego też nie słucham rmf w pracy. Znowu kłamię! Słucham rmf, ale nie stacji radiowej…Słucham RMF Chillout. Żeby nie być wiedziona na pokuszenie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo nie pisałam. Dlatego też zróbmy podsumowanie….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej zasypiam kamiennym snem, uwielbiam komedie romantyczne.&lt;br /&gt;Dalej się zastanawiam i wracam myślami do chwil minionych. A nuż, może coś przeoczyłam?&lt;br /&gt;Dalej wierzę, że coś na nas czeka. Ba, nawet próbuję się do tego przygotować- merytorycznie i psychicznie, ale z powodu małej ilości czasu, odkładam to na dzień jutrzejszy…. Potrzebuję nowego kalendarza…A to dopiero w styczniu. Same problemy….&lt;br /&gt;Dalej lubię czekoladowca i spacery kończące się tak samo ;P&lt;br /&gt;Lubię kupować książki, a czasem nawet je czytać :D&lt;br /&gt;Lubię mieć parasol, gdy pada…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, na szczęście nic się nie zmieniło !! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4015898727382564173?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4015898727382564173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4015898727382564173' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4015898727382564173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4015898727382564173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/10/chilll.html' title='Chilll'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3176576810111472384</id><published>2008-09-03T12:33:00.000+02:00</published><updated>2008-09-03T12:34:30.877+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Wdech, wydech.........</title><content type='html'>Veni…Vini….Vici… Ja, wczoraj, z Ive. Bo jak robić jakieś nowe rzeczy, to tylko z nią!&lt;br /&gt;Joga. Byłyśmy na jodze… Długo to trwało, zanim znalazłyśmy tą szkołę, szkołę- jak z dramatu o maltretowanych dzieciach, gdzie w małej sali gimnastycznej poprawiałyśmy swój stan- stan ducha i ciała.&lt;br /&gt;A jakże!&lt;br /&gt;Choć już na samym początku zdenerwował jeden z „praktykujących”. Zasugerował, że nie jesteśmy cierpliwe…My niecierpliwe? Niemożliwe! My chciałyśmy po prostu już wejść do środka i mieć pewność, że to tutaj! Spytałyśmy, czy to tutaj ta joga, a on odparł, że tak, jasne;  „(…) ludzie dopiero się zjeżdżają. Jogini powinni być cierpliwi”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Phi…Gdyby ludzie byli cierpliwi, nie wynaleźliby ognia i internetu by nie było, cywilizacji by nie było i jogi też! Ha! A potem, na zajęciach, głośno oddychał. Nie lubimy go :P Denerwował nas (czyt. denerwował, nie irytował :P).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Same zajęcia były…interesujące. Pooddychałyśmy, porozciągałyśmy to i owo. Poczułyśmy ból tam i ówdzie…Ba, nawet leżałyśmy na tym i owym…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodobało mi się! Ale już tam nigdy nie pójdę. Za daleko! Znów praktyczność i brak czasu wygrała ze zdrowym rozsądkiem. Bo to by dużo mi dało. I da. Ale gdzie indziej. W Bytomiu też na pewno jest joga…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, czuję swój kręgosłup. Poruszyłam wczoraj te mięśnie, o których nie wiedziałam. Bardzo fajne uczucie! Wiem, że coś dobrego zrobiłam. Obym jutro nie wstała rano obolała :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze na koniec….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski jogina:&lt;br /&gt;- każdy ma w sobie mężczyznę i kobietę. Gdy te dwie siły nie potrafią ze sobą współpracować, powstaje konflikt i dlatego tyle nieszczęśliwych par &lt;bez&gt;&lt;br /&gt;- szanujmy siebie, innych, a wtedy nasze życie będzie lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie,&lt;br /&gt;Jeszcze nie-oświecona, G.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3176576810111472384?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3176576810111472384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3176576810111472384' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3176576810111472384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3176576810111472384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/09/wdech-wydech.html' title='Wdech, wydech.........'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6711718160555761056</id><published>2008-08-29T11:35:00.006+02:00</published><updated>2008-08-29T15:09:33.811+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>kilka słów o wdowie i...jeszcze coś (BONUS)</title><content type='html'>Taaaak. Ile ciekawych rzeczy można dowiedzieć się u lekarza. Zdziwilibyście się. Otóż, zostanę wdową. Nie wiem, jak to możliwe bez męża, ale lekarz powiedział- rzecz święta. Tak musi się stać. Mój przyszły małżonek, którego będę kochać miłością ogromną, umrze.&lt;br /&gt;No, może nie sam lekarz to stwierdził….On tylko powiedział, że tak gorole mówią…A kiedy- to nie powiem :P&lt;br /&gt;Zastanowiłam się chwilę nad tym (tylko chwilę, bo po co tracić czas, na coś, co i tak się stanie?:)). I wiecie do jakich wniosków doszłam. Mój kochany to będzie miał straszne szczęście. Będę mu musiała rekompensować jego przedwczesną śmierć niemal każdego dnia….&lt;br /&gt;Nie, to wcale nie oznacza, że jestem przeklęta.&lt;br /&gt;Do twarzy mi w czerni….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy aktualnych.&lt;br /&gt;Wczoraj z Ive byłyśmy w kinie. Film się podobał. Bardzo poprawił nam humor. Ale nie o tym chciałam. Bóg jeden raczy wiedzieć- jak do tego kina w ogóle trafiłyśmy. Wyjście z Ive do kina zawsze, podkreślam- ZAWSZE!- obfituje w różne, dziwne sytuacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj, np.:&lt;br /&gt;- Gdzie jesteś? (to ja- dzwonię do Ive)&lt;br /&gt;- Właśnie dojeżdżam.&lt;br /&gt;- No to super, to ja się przejdę po sklepach, będę pod Empikiem (pod Empikiem byłyśmy umówione)&lt;br /&gt;- Ok, będę tam Cię szukać.&lt;br /&gt;Minęło 10 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czemu Cię tu nie ma? (znowu ja)&lt;br /&gt;-Przecież jestem.&lt;br /&gt;- No to wejdź do środka!&lt;br /&gt;- Ale przecież stoję przed Epikiem&lt;br /&gt;- Ja też, tylko ja jestem już w środku. Wiesz, Empik przede mną, sklepy inne dokoła mnie&lt;br /&gt;- No ja też tam jestem&lt;br /&gt;- Nie widzę Cię. Musisz wejść do środka.&lt;br /&gt;- Ale ja jestem pod Epikiem&lt;br /&gt;-Ja jestem pod Empikiem. Widzę ochroniarza, nawet kasy i pomimo słabego wzroku, tytuły jakichś książek….&lt;br /&gt;- Ja też to widzę....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwila zastanowienia....Czas mija....Nagle- olśnienie!! Nie to niemożliwe.... A moze?&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Iwona, tylko mi nie mów, że jesteś w Silesii!!&lt;br /&gt;- No, a gdzie miałabym być?!?!?&lt;br /&gt;- W Epiku na Stawowej!! Przecież idziemy do kina Helios! Nie do ciemna city!&lt;br /&gt;- To co teraz? Mów szybko, bo zaraz mi padnie komórka&lt;br /&gt;- Wsiadaj w tramwaj i jedź do ronda! Ja tam zaraz będę!&lt;br /&gt;- Jesteś głupia, hehehe&lt;br /&gt;- Ja? :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eeee no bo to było tak….&lt;br /&gt;Dla mnie to było OCZYWISTE, że idziemy do Heliosa i spotykamy się na stawowej….&lt;br /&gt;Dla Ive to Silesia była oczywista. No dobra, troszkę trzeba to dziecię usprawiedliwić- zazwyczaj chodzimy do Silesii do kina (ciemna city).&lt;br /&gt;Ot, pomyłka heheheh&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morał?&lt;br /&gt;Kto pyta, nie marnuje niedarmowych minut! :D&lt;br /&gt;Ale, gdy nie pytasz- śmiejesz się bardzo ;)&lt;br /&gt;Sztuką jest śmiać się, z samego siebie!!&lt;br /&gt;A, i oczywiście- ładujcie komórki. Nigdy nie jest wiadome, kiedy źle się umówicie :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6711718160555761056?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6711718160555761056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6711718160555761056' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6711718160555761056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6711718160555761056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/08/kilka-sw-o-wdowie-ijeszcze-co-bonus.html' title='kilka słów o wdowie i...jeszcze coś (BONUS)'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-214865971411806724</id><published>2008-08-18T13:35:00.004+02:00</published><updated>2008-08-18T13:38:09.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>ulica sezamkowa</title><content type='html'>Dzisiejszy dzien sponsorują:&lt;br /&gt;literka "b". B jak bułeczki maślane...&lt;br /&gt;liczba 10, bo tyle razy na godzinę czuję palący ból gardła...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-214865971411806724?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/214865971411806724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=214865971411806724' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/214865971411806724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/214865971411806724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/08/ulica-sezamkowa.html' title='ulica sezamkowa'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-1842192645255473608</id><published>2008-08-16T22:30:00.003+02:00</published><updated>2008-08-16T22:42:51.750+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>rozkład jazdy</title><content type='html'>Kto nie widział tego filmu, niech się wstydzi!&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu; dobrych kilka lat, zobaczyłam go pierwszy raz.  Zostało mi po nim miłe wspomnienie...&lt;br /&gt;"Pod słońcem Toskanii"- przyjemna historia. Krytyk filmowy ze mnie żaden, ale film ten jest po prostu miły dla oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=iIvMAbPxWJc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, jeszcze jedno. Najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedeń i Wenecję połączono ścieżką torów kolejowych. Linia ta, napotykała na swej drodze bardzo strome szczyty. Wtedy, pociąg nie mógł tamtędy przejechać. Pomimo tego, tory położono. Wierzono, że kiedyś dwa miasta się połączą. Dziś, pociąg kursuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie byłam dobra w tych wszystkich połączeniach, rozkładach, przystankach,  kursach, rozmowach o niczym z sąsiadem z przedziału.... Zawsze wolałam mieć towarzystwo, na którego barki składałam odpowiedzialność za bezpieczną podróż... taki to straszny asekurant we mnie siedzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy odjeżdża mój pociąg? Kiedy będziemy na miejscu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy odjeżdża Twój pociąg?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-1842192645255473608?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/1842192645255473608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=1842192645255473608' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1842192645255473608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/1842192645255473608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/08/rozkad-jazdy.html' title='rozkład jazdy'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5312814512232791178</id><published>2008-08-15T16:56:00.003+02:00</published><updated>2008-08-15T17:11:11.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>chaque jour, chaque seconde.</title><content type='html'>Zamilkłam na moment. Na dłuższą chwilę. Ja, która tyle chciała powiedzieć, nie wydała z siebie żadnego protestu; nie rozwiała swoich wątpliwości. Ucieszona końcem historii, dziękowała światu za zdjęcie tego ciężaru z barków. Potem nastały godziny ukojenia. Gdy obudziłam się, wahanie powróciło. Ze snu zbudzona  sprzed pół roku, znów stanęłam przed sobą bezradna, wątpiąca.&lt;br /&gt;Nic nie rozumiesz? Ty też?  I Ty też? Nic nie szkodzi. Ja również...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ive stwierdziła ostatnio, że minęła 1/3 naszego życia.&lt;br /&gt;A wydaje się, iż to dopiero początek.&lt;br /&gt;Nieprawda. &lt;br /&gt;Wtedy, powiedziałam: "Przesadzasz. Najlepsze dopiero przed nami...."&lt;br /&gt;Dziś dodaję: "mam nadzieję".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dramatycznie? Pewnie tak, w tv ostatnio nie ma nic ciekawego....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                                                       ***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marie.&lt;br /&gt;Tu dors, je ne te reveille pas. Sandrine querit, elle va vivre. Je te souhaite la vie que tu  veux, celle que tu reves. Chaque jour. Chaque seconde.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marie skoczyła z okna. Życie jej nie smakowało. Miało gorzki smak porwanych w strzępy marzeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5312814512232791178?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5312814512232791178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5312814512232791178' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5312814512232791178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5312814512232791178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/08/chaque-jour-chaque-seconde.html' title='chaque jour, chaque seconde.'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3312420083883539205</id><published>2008-07-31T11:28:00.000+02:00</published><updated>2008-07-31T11:29:08.182+02:00</updated><title type='text'>samochód:tramwaj- 1:0</title><content type='html'>- Może poprosimy go, żeby otworzył drzwi?&lt;br /&gt;- No nie, znowu spóźnię się do pracy!&lt;br /&gt;- Czy te poranki nie mogą być spokojne?&lt;br /&gt;Te i inne głosy zaczęły rozbrzmiewać w tramwaju. Tylko kilka osób, tak naprawdę, wiedziało o co chodzi. Reszta popłynęła na swojej bezgranicznej ufności do drugiego człowieka, pań w kwiecistych spódnicach mających grymas niezadowolenia na twarzy za każdym razem, gdy się nie spojrzy….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Panie, niech Pan nie dzwoni tak na niego, tylko wyjdzie i go poszuka- powiedziała kobieta do motorniczego-Nie możemy tutaj tak stać bez końca…A może, panowie (wszyscy panowie udali, że nie należą do płci męskiej) przestawcie ten samochód. [Taaaa, z pewnością panowie w świeżych, czystych, pachnących garniturach i marynarkach podniosą (kobieta sugeruje, że jest lekki) samochód]. Żaden nie przejął się wołaniem o pomoc zestresowanej kobiety.&lt;br /&gt;Tymczasem drzwi się otworzyły i co niektórzy, bardziej zniecierpliwieni od reszty, zaczęli wychodzić. Reszta, albo nie wiedziała, czy się opłaca wychodzić, albo  nie zależało  jej na tym, aby szybko ten tramwaj opuścić.&lt;br /&gt;- Kamieniem rzucić w szybę, alarm się włączy i od razu gość wyskoczy i samochód przestawi- stwierdzili panowie nie stroniący od alkoholu… [pomysł przedni].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu samochód zniknął z torowiska tramwajowego [jak- nie wiem] i pasażerowie, złączeni wspólną przygodą, pomknęli z zawrotną prędkością w dal.&lt;br /&gt;Nikt z nich nigdy nie zapomni tej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psycholodzy sądzą, że to może zaważyć na ich przyszłym życiu, kontaktach z partnerami i spowodować niechęć do podróżowania.&lt;br /&gt;Socjologowie są pewni, iż tego typu sytuacje wyzwalają w człowieku pokłady solidaryzmu społecznego, porównywalnego do tego przy meczach reprezentacji polskiej w piłce nożnej z Niemcami lub też przy katastrofie autobusu we Francji, zawaleniu się ściany w kopalni, gdzieś tam, na Śląsku…&lt;br /&gt;Politycy uważają, że odpowiedzialnością za taki stan rzeczy należy kogoś obarczyć. Najlepiej ekipę rządzącą, nie w gminie, ale w kraju! Przecież znane jest „myślmy globalnie, działajmy lokalnie”. O drugim członie tego zdania ktoś chyba jednak zapomniał. Przez przypadek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co ja? To było niedaleko miejsca, do którego zmierzała. Do rozpoczęcia pracy zostało mi jakieś 20 minut. Cała sytuacja z tym tramwajem trwała może 6 minut. Siedziałam, mp3 z działającymi słuchawkami  miałam na uszach; za oknem słońcem już uśmiechało się z nieba. Nie było za gorąco. Rozsądek podpowiadał mi, abym się nie denerwowała. I tak też było- be cool…&lt;br /&gt;Ale, gdzieś tam z tyłu głowy, dochodził do mnie głos, nieprawdopodobnie podobny do głosu starszej, wykłócającej się pani w kwiecistej spódnicy; który był w stanie zachwiać stan mojej równowagi i niezmącone wody mojego spokoju… Na szczęście jednak, tramwaj ruszył..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3312420083883539205?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3312420083883539205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3312420083883539205' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3312420083883539205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3312420083883539205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/samochdtramwaj-10.html' title='samochód:tramwaj- 1:0'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5231372593281537070</id><published>2008-07-29T13:53:00.000+02:00</published><updated>2008-07-29T13:54:41.535+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>niepotrzebnie</title><content type='html'>Znowu pojawił się na horyzoncie&lt;br /&gt;niepotrzebnie…&lt;br /&gt;Wszedł przed próg, nieproszony&lt;br /&gt;z błotem na podeszwach,&lt;br /&gt;przypomniał sobie o Bożym Narodzeniu&lt;br /&gt;w marcu….&lt;br /&gt;Miał jeden sposób na podbój świata&lt;br /&gt;Tylko czemu światów kilka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mętlik w głowie&lt;br /&gt;niepotrzebnie…&lt;br /&gt;Prezentu nie zostawił.&lt;br /&gt;Nie docenia powagi sytuacji.&lt;br /&gt;Przecież nie ma Św. Mikołaja.&lt;br /&gt;Zapomniał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Romeo i Julia. Kochankowie dziejów&lt;br /&gt;niepotrzebnie…&lt;br /&gt;Kolejny szalik po choinką&lt;br /&gt;niepotrzebnie…&lt;br /&gt;Odtwarzanie wschodu słońca z grudnia&lt;br /&gt;niepotrzebnie…&lt;br /&gt;Choć serce wciąż drga...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu niepotrzebnie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5231372593281537070?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5231372593281537070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5231372593281537070' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5231372593281537070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5231372593281537070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/niepotrzebnie.html' title='niepotrzebnie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7174652287638093715</id><published>2008-07-18T14:37:00.001+02:00</published><updated>2008-07-18T14:37:42.461+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>autobusy i tramwaje</title><content type='html'>Usiadła naprzeciwko i od razu zwróciła na siebie uwagę. Coś w niej drgało, coś było nie w porządku. Obraz nie zgadzał się, brakowało równowagi. Próbowała nam coś sprzedać, ale dość nieudolnie. Osoba jej, wydaje się, skromna; ubiór temu nie przeczy. Ba, nawet ma apaszkę w kolorze hmm bliżej nieokreślonym, nie rzucał się w oczy, w każdym bądź razie- mieszanka czerni, brązu i szarości… Płaszcz skrojony konserwatywnie, bez udziwnień i dodatków. O co mi chodzi? O oczy mi chodzi!&lt;br /&gt;Wzrok rozbiegany, czujnie obserwował otoczenie, rejestrował każdą zmianę- nagłą lub nie spieszącą się. Patrzyła i czekała. Analizowała, przetwarzała, zapamiętywała i odkładała na potem- może się przyda, pamięć wszak jest pojemna.&lt;br /&gt;Ale to nie wszystko! O, nie!&lt;br /&gt;Chodzi tu o sposób, w jaki patrzyła. Wielu ludzi patrzy na Ciebie w autobusie, tramwaju. Są różne sposoby patrzenia: ciekawski, nachalny, uroczy, sympatyczny, troskliwy. Ile chcecie i ile jesteście w stanie wymyślić. Ona patrzyła na ludzi w zawistny sposób i podszyte to wszystko było jakąś zazdrością i chorą ciekawością o losy obcych jej osób. Tak, jakby zastanawiała się, jak im jest na świecie- dobrze czy źle; gorzej czy lepiej niż jej.&lt;br /&gt;Nawet przez chwilę przestraszyłam się jej. Bardzo dziwne to było. Nie wierzysz? Poczekaj. Gdy pewnego razu, usiądziesz naprzeciwko tego typu osobnika, przypomnisz sobie o mnie. I będzie mi bardzo miło, że ktoś o mnie myśli….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja, tymczasem, nawiązałam znajomość w autobusie. Miły (z wyglądu, niewiadomo co mu w duszy siedzi- zawsze bądź czujny!)  ostatnio mnie pozdrowił i życzył miłego dnia. Codziennie rano, przejeżdżamy razem jeden przystanek. W dzisiejszych czasach to rzadkość- taka uprzejmość. Bezinteresowna, rzecz jasna. Dzisiaj też się przywitaliśmy. Autobus przestał być szarą masą ludzi zmierzających do znienawidzonej pracy..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznałam tez innego pana. Ale wolałabym go nie spotkać w swym życiu, już nigdy więcej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc z pracy, do pracy, zawsze ucinam sobie małą drzemkę, pomiędzy Chorzowem a Rudą Śląską. Zawsze też, otwieram oczy, mniej więcej dwa przystanki wcześniej aniżeli jest mój własny. Otworzyłam oczy i nagle, w ogóle się tego nie spodziewałam, nachyla się nade mną, po spożyciu, na oko, sądzę, dwóch piw i mówi:&lt;br /&gt;- Nie śpij, bo Cię [jakie „Ty”. Czy my jesteśmy po imieniu??] okradną.&lt;br /&gt;-Nie śpię [ no naprawdę nie śpię- w końcu patrzyłam na niego przytomnie, choć wolałabym nie]&lt;br /&gt;Chwilę później:&lt;br /&gt;[Miałam słuchawki w uszach, słabo go słyszałam, coś tam  mówił…dziękowałam w duchu za mp3; lalalalal, choć wiem, że powtórzył kilka razy „nie śpij, bo Cię okradną- „Głupia nie jestem, zrozumiałam za pierwszym razem” :P]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy, za kilka minut, zaczęłam zbierać się do wyjścia, on nagle pochyla się [znowu!!], niczym Golum lub Zgredek [ludzka szyja jest taka giętka [?!?!?!] i mówi, prawie krzyczy:&lt;br /&gt;- Mieszkasz na Frynie!! (dzielnica, gdzie wysiadałam)&lt;br /&gt;- Nie, nie mieszkam [„co go to zresztą obchodzi”- myślę  zrezygnowana. „Widać głód wiedzy Polaków jest ogromny”]&lt;br /&gt;- Ijeeee- woła dalej nachylony- gdybym Cię nie obudził, przegapiłabyś przystanek!!!! [Że niby co? Czy ja spałam? :D]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś tam jeszcze mówił, ale pospiesznie wyszłam z autobusu, rezygnując z tłumaczenia mu, iż ja nie spałam!!  Ech..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może tylko mi się to śniło? :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7174652287638093715?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7174652287638093715/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7174652287638093715' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7174652287638093715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7174652287638093715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/autobusy-i-tramwaje.html' title='autobusy i tramwaje'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-5985858915205662274</id><published>2008-07-17T08:14:00.001+02:00</published><updated>2008-07-17T08:55:19.090+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>złuda</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Poranki już nie są takie same…Wieczory tez się zmieniły… Kawa ma inny smak… Wydaje Ci się, że świat się nie zmienia, że Twój świat zawsze będzie taki sam. Otóż, nie! Świat się nie zmienia, tylko Ty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano, o tej nieszczęsnej 5.40 nie budzi mnie już słońce (ale to można wytłumaczyć, w końcu powoli, choć jednak, jesień się zbliża i dni coraz krótsze „jesień idzie, nie ma na to rady”). Nie zrywam się, jak oparzona z przeświadczeniem, że się spóźnię, jeśli w tej chwili nie wstanę! Nie, wszystko spokojnie.. Trzeba się przecież przeciągnąć, pomyśleć sobie coś miłego, wypełnić swą głowę ciepłymi myślami. No i oczywiście- przeczytać nocne sms`y, o których rzadko pamiętam, ale bardzo się staram!&lt;br /&gt;Więc rano spokojnie…A wieczorem?&lt;br /&gt;Wieczorem również spokojnie. Rzadkie chwile w domu wypełniam jak tylko się da  tym, co bardzo lubię, a ostatnio zaniedbałam. Troszkę mnie to martwi i będzie trzeba się za to wziąć, tak porządnie, ale póki co, oswajam się z tym, co mam i organizuję swoją przestrzeń. Skutki? Opłakane, jak na razie, ale daję sobie jeszcze czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna mnie to wszystko cieszyć. Sądzę nawet, że to pewnego rodzaju błogosławieństwo. Trochę męczące, ale człowiek nigdy nie docenia darów losu. I ja tu nie jestem wyjątkiem. Dałeś mi czas na oswojenie się z tym, co i tak na mnie czekało. Więc oswajam się.  Jak Mały Książę, to co widział. Będzie dobrze. Tak sobie myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie czytam książkę Carmen Laforet „Złuda”. Wiem, że będzie dobra. Nie tylko dzięki recenzjom, które ją polecają. Mam przeczucie. To wystarczy.&lt;br /&gt;Na pierwszej stronie, przed treścią powieści, został zamieszczony przez autorkę fragment wiersza J.R. Jimenez`a „Złuda”. Profesor języka polskiego w liceum, zawsze mówił, że cytaty, fragmenty wierszy, innych powieści są dla nas, czytających, wskazówką daną przez autora, do interpretacji. Pamiętam to jak dziś…&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Cz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;asem jakiś smak gorzki,&lt;br /&gt;dotyk, co w błąd wprowadza,&lt;br /&gt;zgniły zapach czy rażące&lt;br /&gt;światło albo ton fałszywy&lt;br /&gt;niby rzeczy postać trwała&lt;br /&gt;do naszych zmysłów dociera&lt;br /&gt;i jawi się ta złuda&lt;br /&gt;prawdą niepodejrzewaną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Juan Ramon Jimenez&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Ten fragment  poruszył coś, co mi bliskie. Odwołał się do tych zakamarków, o których nie sposób zapomnieć, choć bardzo by się tego pragnęło. I staramy się zapomnieć, i wciąż do tego wracamy.  I zamiast iść do przodu, ciągle swe spojrzenie kierujemy ku przeszłym chwilom, które wywierają wielki wpływ na przyszłe decyzje, zachowanie, postrzeganie świata, ocenę ludzi spotykanych na drodze. Czy to dobrze? Nie wiem. Czy to nam coś daje? Nie wiem. Obawiam się, że więcej szkody niż pożytku… Pomimo&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; tego, nie potrafimy przestać odwracać głowy i kierować swych myśli na jedyny znany nam tor. Znamy już tą historię, wiemy jak się skończyła, a jednak zanurzamy się w niej raz po raz, w nadziei na ujrzenie światła, które rozproszy mrok. Samodestrukcja? Nie, nie sądzę. Chyba żal, za tym co odeszło, co nigdy zdarzyć się nie miało, choć mogło i było tak blisko…&lt;br /&gt;Pozostaje mi życzyć nam odwagi, aby nie bać się patrzeć w słońce. Wiesz, że zmrużysz oczy, że ten blask Cię porazi, przez chwilę oślepniesz i będziesz bezbronny. Ale nie bój się. Zobaczyć piękne słońce otoczone jasnym błękitem, to coś, co nadaje życiu głębszy sens. Trzeba sięgać daleko. Trzeba patrzeć w niebo. Trzeba się zastanawiać. I świat musi zadziwiać! I oślepiać, też!&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Światłość, w ciemności świeci….I ciemność jej nie ogarnia….&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-5985858915205662274?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/5985858915205662274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=5985858915205662274' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5985858915205662274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/5985858915205662274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/zuda.html' title='złuda'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-8145121147146212796</id><published>2008-07-09T10:22:00.003+02:00</published><updated>2008-07-09T10:24:38.317+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Uwaga! Prawda! Ci, którzy chcą żyć w kłamstwie, proszeni są o zamknięcie okna!</title><content type='html'>Wróciłam do domu wczesnym wieczorem, tuż po spotkaniu z Ewą i od razu zauważyłam (cóż za bystre oko) gościa w mieszkaniu.&lt;br /&gt;Ów gość okazał się przemiłym panem, który rozwiązał tajemnicę farbowania ubrań w praniu.&lt;br /&gt;Winowajcą nie jestem ja! Ha! Ha! Ani jakieś urządzenia, które te pan sprawdzał. Winą jest zanieczyszczona pompa, w której była kredka i dwa kawałki szkła. Skąd się to tam wzięło? No cóż…podejrzenia padły….na mnie, rzecz jasna. Ale broniłam się, nieśmiertelnym już, „to nie moja wina”, „to nie ja”, „niech mama tak na mnie nie patrzy”, „no jak zwykle moja wina, dobrze, że mnie macie, zawsze możecie na kogoś zrzucić winę”..&lt;br /&gt;Tak mówiłam, ale po krótkim namyśle stwierdzam, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, iż należy obecność kredki w pompie przypisać mnie….o szkle naprawdę nic nie wiem. Ale kredka….&lt;br /&gt;To już się więcej nie powtórzy!!&lt;br /&gt;Obiecuję!&lt;br /&gt;…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałam dzisiaj w radio piosenkę. Jedno zdanie przykuło moją uwagę, bardziej niż reszta, która zlała się w jedną całość.&lt;br /&gt;„Gdzieś odnajdziemy kogoś, kto odkryje całą prawdę w nas”&lt;br /&gt;Tak, nie dziwię się, że nie wiecie, któż tą prawdę nam obwieścił. Oświecę Was, Blue Cafe- „Niewiele mam”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy, że ona (narratorka w piosence) niewiele ma. Nie dziwię się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze, to prawie jak „Archiwum X”- gdzieś, coś, kiedyś….Albo program na Tvp1 „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Albo jak kociołek pełen złota, na końcu tęczy…Przykłady można mnożyć…Ja też mogę powiedzieć, że Polska kiedyś (gdzie to wiadomo- Europa Środkowo-Wschodnia) będzie krajem mlekiem i winem płynącym..&lt;br /&gt;Takie stwierdzenia proszę zachować sobie dla dzieci i bajek, które cała Polska im czyta. „Dawno, dawno temu….”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, kurcze, konkret proszę! A pseudo-filozofię i oznajmianie prawdy jedynie słusznej, proszę zachować dla siebie. I tylko siebie, bo dzieci nie powinno się tak krzywdzić. Nie tlyko zły dotyk boli przez całe życie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po drugie, to zdanie jest fałszywe. Nie ma czegoś takiego jak poznanie całej prawdy, a jeśli znacie kogoś takiego, to nazwisko proszę, chętnie sobie z nim pogawędzę!&lt;br /&gt;Ludzie sami o sobie całej prawdy nie znają, a co dopiero inni. No ja Was proszę. Nie wierzycie? Zapytajcie Leszka Maleszko.&lt;br /&gt;A to będzie „doskonałe pytanie”!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-8145121147146212796?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/8145121147146212796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=8145121147146212796' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8145121147146212796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8145121147146212796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/uwaga-prawda-ci-ktrzy-chc-y-w-kamstwie.html' title='Uwaga! Prawda! Ci, którzy chcą żyć w kłamstwie, proszeni są o zamknięcie okna!'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6214300964970275219</id><published>2008-07-04T13:28:00.018+02:00</published><updated>2008-07-04T13:36:44.374+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>urodzinowo</title><content type='html'>No i oczywiście wszystkiego dobrego!!&lt;br /&gt;Nie, nie życzymy tutaj mieszkańcom USA pomyślności i wszystkiego, co najlepsze z okazji ich święta niepodległości....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzymy spełnienia marzeń, słońca na niebie, dróg nieodkrytych, trzeźwego spojrzenia na sprawy tego wymagające, lekkiego kroku, dobrych ludzi na swych ścieżkach, małej ilości zmartwień, zawrotnej kariery na stanowiku reportera, Tobie Ewuś! Właśnie Tobie, Ty mój parszywcu!Żebyś zawsze pisała o mnie takie świetne teksty :P I żebyś, gdy już zawojujesz świat inteligentnymi tekstami i przenikliwym, krytycznym spojrzeniem, nie zapominała o .... oczywiście o mnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę też Tobie, wszystkiego dobrego. Nie zapomniałam o Twoich urodzinach. Przez wzgląd na przeszłość, zasługujesz na dobrą przyszłość. Przynajmniej moim skromnym zdaniem. Pozdrawiam niesłyszalnie i macham na przywitanie, które nigdy nie nastapi, mam nadzieję...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6214300964970275219?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6214300964970275219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6214300964970275219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6214300964970275219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6214300964970275219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/urodzinowo.html' title='urodzinowo'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4440510676069033207</id><published>2008-07-04T13:26:00.000+02:00</published><updated>2008-07-04T13:27:52.798+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzień zaczął się tak, jak kilka poprzednich. Wstała rano, niezbyt chętnie, by w strugach letniego deszczu podążyć do pracy.&lt;br /&gt;Początek pracy nie różnił się od tego, co zwyczajowo robiła zjawiając się w Biurze. Kilka uprzejmych „dzień dobry”, zapalamy światło, włączamy komputer, radio, otwieramy okna, nastawiamy wodę na herbatę, sprawdzamy pocztę i czytamy gazetę. Ot, zwykły poranek i czynności, do których się przyzwyczajamy i bez których czegoś by nam brakowało. Codzienne rytuały próbujące uporządkować nasz kawałek świata, aby był trochę bardziej wytłumaczalny i prosty.&lt;br /&gt;Minęło kilka godzin, gdy natrafiła na pewne przeszkody w „świadczeniu swej pracy na rzecz Pracodawcy”. Nie mogła doręczyć kilku pism swej koleżance.&lt;br /&gt;Pukała. Nic.&lt;br /&gt; Szarpała za klamkę. Nic.&lt;br /&gt;Zamknięte.&lt;br /&gt;Sprawdziła, czy wychodziła. Nic. Nie wychodziła z budynku.&lt;br /&gt;Dzwoniła kilka razy. Nie odbierała, no ale czemu się dziwić, przecież pokój zamknięty za klucz….&lt;br /&gt;Zdesperowana (nie lubiła, gdy coś zalegało na biurku, nie załatwione) postanowiła dać pismo koledze, którego pokój sąsiadował z pokojem tej pierwszej, nieobecnej. I co- jego też nie było. Ale postanowiła poczekać przed drzwiami- zaraz powinien wrócić, pomyślała.&lt;br /&gt;Nagle, stało się niemożliwe- drzwi koleżanki otworzyły się…..od środka….i wyszedł kolejny bohater tej zagadkowej historii. Spojrzał na nią i nie zareagowawszy, zszedł po schodach, kierując się, z pewnością do swojego pokoju….&lt;br /&gt;Ucieszona możliwością oddania pisma we właściwe ręce, podeszła do drzwi…zapukała….otworzyła…i zobaczyła pochylającą się kobietę nad swoimi nogami….&lt;br /&gt;Gdy wyszła, z pustymi rękami (uff, co za szczęście, pozbyła się tego ciężaru) zastanowiła się…&lt;br /&gt;Czemu drzwi były zamknięte…&lt;br /&gt;Czemu nie odbierała telefonu…..&lt;br /&gt;Czemu kolega nie powiedział jak zwykle, na jej widok „cześć”, tylko szybkim krokiem podążył do swej jaskini?&lt;br /&gt;Przecież pracują w innych działach, nie mogą mieć wspólnych tematów dotyczących pracy….A nawet jeśli tak- czemu byli zamknięci??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Intryga się zawęża. Myśli krążą po głowie.&lt;br /&gt; Skłonności do tworzenia niewyobrażalnych historii oceniona zostaje przez zainteresowaną, jako bardzo duże, wielkie. Diagnoza- leczenie. Natychmiastowe!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4440510676069033207?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4440510676069033207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4440510676069033207' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4440510676069033207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4440510676069033207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/07/dzie-zacz-si-tak-jak-kilka-poprzednich.html' title=''/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3290528845358336462</id><published>2008-06-19T12:01:00.004+02:00</published><updated>2008-06-19T12:23:19.661+02:00</updated><title type='text'>konkretnie</title><content type='html'>Szybko, prosto i życiowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Jeśli chcesz iść sam, pójdziesz szybciej,&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt; jeżeli ruszysz w drogę z innymi, dojdziesz dalej&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;To powiedzenie afrykańskie. Czasami warto wyjść poza krąg europejski, np. czytając wypowiedzi przewodniczącego KE :) A, co!&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Poza tym (na pewno chcecie to wiedzieć): &lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Rok 2010 został ogłoszony Europejskim Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym.&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Nad tym też warto się zastanowić. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A póki co, e Europie ma miejsce cicha  rewolucja. Chyba milcząca... (cyt.za: J.Staniszkis, której książki nie jestem w stanie skończyć; przeintelektualizowana, albo ja jestem za głupia :D)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3290528845358336462?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3290528845358336462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3290528845358336462' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3290528845358336462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3290528845358336462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/konkretnie.html' title='konkretnie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-8451503558049427581</id><published>2008-06-17T12:33:00.010+02:00</published><updated>2008-06-17T13:16:02.367+02:00</updated><title type='text'>ogłoszenie</title><content type='html'>Gosia żyje i ma się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak dłuższej notki nie jest spowodowany niedowładem, paraliżem, wypadkiem samochodowym, pobytem w szpitalu, sanatorium, wyjazdem na wakacje.&lt;br /&gt;Gosia po prostu nie ma o czym pisać. Wiedzie teraz beztroskie życie wypełnione pracą i snuciem planów na przyszłość. Szybko zasypia i za wcześnie wstaje. Ma wyrzuty sumienia, że za dużo wydaje pieniędzy i że jest małoproduktywna w swych działaniach.&lt;br /&gt;Dalej uśmiecha się na widok swojej siostrzenicy.  Robi z nią E.T. i noski. Biega po trawie i goni motyle. Z troską patrzy na ciężarną siostrę.&lt;br /&gt;Łóżka dalej nie ściele, a w pokoju ma artystyczny nieład. Irytuje ją wolne łącze internetowe i zimne stopy w klapkach po ulewnym deszczu. Skończyła dzisiaj w tramwaju kolejną część przygód Wina i Myrona (woli Wina:P). Ostatnio tylko w tramwajach i autobusach czyta.&lt;br /&gt;Dziś znowu wróci do domu po 20, bo po pracy jest umówiona z Łukaszem. Będą rozmawiać o kawiarence obozowej. Dopiero teraz traktuje dom jak hotel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najbardziej nie lubi mówić o sobie w trzeciej osobie. Ale w pierwszej się wstydzi :D Jeszcze...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-8451503558049427581?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/8451503558049427581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=8451503558049427581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8451503558049427581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8451503558049427581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/ogoszenie.html' title='ogłoszenie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4046345985295195219</id><published>2008-06-13T14:50:00.009+02:00</published><updated>2008-06-13T15:09:43.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>list do M</title><content type='html'>Coś się skończyło. Dalej trwasz i działasz, bo inne zadania czekają na Ciebie. Trochę się boisz, bo to nowość, do której jednak musisz się przyzwyczaić. I ta nieuchronność postępujących zjawisk przeraża Cię, bardzo. Idąc ulicą pełną ludzi, podobnych zresztą do Ciebie, zastanawiasz się, czemu Twoje życie ma wyglądać inaczej. Czemu Twoje plany mają być zrealizowane?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcesz takiego życia, jakie wiodą Ci inni ludzie. A właśnie ono puka dzisiaj do drzwi. Nawet nie puka. Łomocze. Dobija się. Czy otworzysz? Nikt nie kupił kłódki. Łańcuch nie wytrzyma. Reklama Gerdy lezy na szafce z butami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może boisz się, że zanim Twoje życie tak naprawdę się zaczęło, już się skończyło? Już znasz koniec? To nie będzie niespodzianki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko deszcz świadkiem naszych zmagań.&lt;br /&gt;Pozostaje obojętny na suszę i pada, kiedy chce.&lt;br /&gt;Czemu nie teraz?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4046345985295195219?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4046345985295195219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4046345985295195219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4046345985295195219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4046345985295195219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/list-do-m.html' title='list do M'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7926323228170970967</id><published>2008-06-11T10:59:00.026+02:00</published><updated>2008-06-11T11:26:07.589+02:00</updated><title type='text'>powrót kota</title><content type='html'>Tak, wrócili.&lt;br /&gt;Szafy zapełnione, walizki stoją puste i grzecznie czekają na kolejny wyjazd życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że wrócili. Dom już nie będzie taki pusty podczas mojej nieobecności.&lt;br /&gt;Kanarek też się cieszy. Jego egzystencja nabrała barw, a  śpiew zyskał widownię. Kwiatki nie muszą łapczywie wyciagać korzeni do wody, nie boją się o jutro, przecież wróciła pani, ona je regularnie podlewa....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice też się cieszą.&lt;br /&gt;Czemu nikt tej radości nie okazuje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócili przed 8 rano. O godz.18 zawitałam do domu i....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;G: Cześć! &lt;em&gt;[ z entuzjazmem]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;R: No cześć!&lt;br /&gt;G: Zmęczeni? Jak było? Uuuu obrazek&lt;em&gt; (brzydki, ale moja opinia się nie liczy i tak zawiśnie na ścianie w przedpokoju jako dowód obecności na wczasach, nad morzem, blisko wody itd. Zrobię zdjęcie i pokażę. Potem) &lt;/em&gt;Kiedy wróciliście? Co u rodziny słychać? Podobało Wam się? &lt;em&gt;[ i wiele wiele inych pytań powiedzianych z szybkością błyskawicy]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;R: Wszystko w porządku. Fajnie było. &lt;em&gt;[tylko tyle??]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;G:&lt;em&gt; [z niesmakiem]&lt;/em&gt; Aha&lt;br /&gt;R: Nałóż sobie obiad&lt;br /&gt;G: A co jest?&lt;br /&gt;R: &lt;em&gt;[westchnienie]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;G: dobra, dobra, idę&lt;br /&gt;R: Znowu to zrobiłaś.....&lt;em&gt; [pretensja w głosie Ooo]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;G: Co? &lt;em&gt;[będą problemy, tak szybko??]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;R: &lt;em&gt;[podniesionym głosem]&lt;/em&gt; Włożyłaś mokrą pieluchę do kosza i znowu bluzki zapleśniały. Do wyrzucenia. Ile razy można Cię prosić??????? &lt;em&gt;[wyjaśnienie: za pierwszym razem to nie ja włożyłam mokrą szmatkę do kosza, ale spadło to na mnie i będzie się ciągnąć aż do mej śmierci :P]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;G&lt;em&gt;:[ bardziej podniesionym głosem]&lt;/em&gt; Szmata była sucha, a te bluzki zafarbowały!!&lt;br /&gt;R: Nie krzycz na mnie, nawet się nie przywitałaś!&lt;br /&gt;G: Nie krzyczę, to mama na mnie krzyczy. Przychodzi człowiek do domu i co? Od razu o spleśniałych pieluchach. Nie przywitałam się &lt;em&gt;[ chodziło o zbliżenie twarzy do twarzy :P]&lt;/em&gt; bo tu na mnie od progu krzyczą!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;G wita się w tej chwili z R. Idzie kłaść sobie obiad. Koniec relacji R z podróży. Wszystko wygląda tak, jakby nie wyjeżdżali. Rutyna.&lt;br /&gt;Tylko kwiatki się zazieleniły....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż za dramat w zaciszu czterech ścian. Ochota i szczera ciekawość została potraktowana piłą mechaniczną. Nigdy nie doszły do siebie, jak podają świadkowie. Mordercom, już seryjnym, uszło to na sucho... Zbrodnia doskonała, bo bezkrwawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tata zdał mi relacje, wyłuskał z 3-tygodniowego wyjazdu naistotniejsze szczegóły. Przywiózł mi kamyki (eeee, ok :D) i kupił loda. Kochany tatuś :)&lt;br /&gt;A mamusię pozdrawiamy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. koszulki nie zafarbowały. Do dziś nikt nie wie, co to było....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7926323228170970967?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7926323228170970967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7926323228170970967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7926323228170970967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7926323228170970967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/powrt-kota.html' title='powrót kota'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6124997695566700258</id><published>2008-06-09T15:35:00.004+02:00</published><updated>2008-06-09T15:49:59.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>nadzieja</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0010tkEeI/AAAAAAAAAH0/T4RKET1HqEk/s1600-h/e8b9eb53540e9437895dc50720ccd317,14,1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209878443224994274" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0010tkEeI/AAAAAAAAAH0/T4RKET1HqEk/s320/e8b9eb53540e9437895dc50720ccd317,14,1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;No i nie mogę tego nie skomentować.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Miał być Grunwald, a mamy Waterloo.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Pan, który pod mym oknem krzyczał "Polska biało-czerwoni" chyba nie cieszył się z wyniku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wygrał przemysł tekstylny i browary.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zwycięzcom gratulujemy. Dobra strategia, dobrze wykorzystany moment.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Telewizja publiczna też powinna się cieszyć. Nie wydała milionów pieniędzy podatników na to, aby byli oni świadkami klęski własnego narodu. Oni by tego nie wytrzymali. Budżet zresztą też.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Sądzę, że przegrana bitwa wpłynie znacząco na przyszłe wybory. I na nic deklaracje Tuska i Merkel o przyjaźni. Podły Niemiec nie będzie bił nas w twarz! A my nie rzucim ziemi naszej kochanej, chociaż splamionej klęską...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I nagle flagi znikają z okien. Samochody marek różnorodnych- i francuskich, niemieckich, czeskich nie obwieszczają całemu światu, że są za Polską. Nawet deszcz w Londynie przestał padać na znak prostestu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Do boju biało-czerwoni!! Na pewno wyjdziemy z grupy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nadzieja przecież umiera ostatnia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6124997695566700258?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6124997695566700258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6124997695566700258' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6124997695566700258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6124997695566700258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/nadzieja.html' title='nadzieja'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0010tkEeI/AAAAAAAAAH0/T4RKET1HqEk/s72-c/e8b9eb53540e9437895dc50720ccd317,14,1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4789409208694970764</id><published>2008-06-09T14:00:00.018+02:00</published><updated>2008-06-09T14:22:05.345+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>lakonicznie</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0gL1AsKxI/AAAAAAAAAHs/Rxa-bdEtOso/s1600-h/mandala_radosny_spokoj.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209855731518155538" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0gL1AsKxI/AAAAAAAAAHs/Rxa-bdEtOso/s320/mandala_radosny_spokoj.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zakupiłam tomik wierszy. Zakupiłam i pochłonęłam od razu, w całości. Co prawda, jak na 80 stron wydania z twardą obwolutą, wydatek rzędu 37 zł nie jest mały, ale podobno wartości wyższych nie można zmierzyć ani objąć...Tak mówią, tak się mówi- zobaczymy pod koniec miesiąca, gdy nie będę miała na chleb :) &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jeszcze w księgarni, nabożnie włożyłam cienką książeczkę do torby. Uwaga! Nie pognieść kartek!! Stop przeciwko zagięciom... Długa była to podróż do domu, każdy zakręt autobusu czułam niemal boleśnie. O, dziwo, nic się nie stało, poezja przetrwała komunizm, przetrwała w mojej torbie, też! &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Teraz, prawie jak na ołtarzu, leży pośród poduszek, prześcieradła (ilość:1) i czeka. Czeka na mnie. Gdy w towarzystwie tylko ciszy, wewnętrznej równowagi i popytu bez dna wezmę ją do swych oślizgłych łapek i będę udawała, że wszystko rozumiem i że właśnie tych pięknych słów, mądrości, której mi brak, wyczekiwałam od samego początku mej człowieczej świadomości.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Lubię się zastanawiać. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Lubię po prostu tych kilka słów, które wystarczają, aby zrozumieć złożoność świata. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;A może nie zrozumieć, tylko się zachwycić? Zrozumienie to skomplikowana procedura.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zachwyt. Nie zdarza się często. Szkoda.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4789409208694970764?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4789409208694970764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4789409208694970764' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4789409208694970764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4789409208694970764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/lakonicznie.html' title='lakonicznie'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SE0gL1AsKxI/AAAAAAAAAHs/Rxa-bdEtOso/s72-c/mandala_radosny_spokoj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-6269332486302213190</id><published>2008-06-06T13:09:00.018+02:00</published><updated>2008-06-09T13:54:30.385+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>młodym być....</title><content type='html'>Może najpierw podsumujmy dzień wczorajszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt sie do mnie nie zbliżył, czy to fizycznie, czy to mentalnie.&lt;br /&gt;Nikt się nie uśmiechnął (oprócz młodego pana w empiku, ale to na pewno nie jest zasługą mdz. On chyba taki był/jest zawsze; taki życzliwy).&lt;br /&gt;Nikt nie ustąpił miejsca w autobusie, tramwaju (sama musiałam, jak lwica, walczyć o zdrowie dla nóg i żył)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowem- dno! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, gdy tak stałam sobie w tramwaju (zwycięstwo nie zawsze jest po naszej stronie), usłyszałam rozmowę studentów ( może czwartego bądź piątego roku):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona: Hmm no ja na pewno gdzieś idę. Pytanie tylko, gdzie.&lt;br /&gt;On1: Podobno na Polach Marsowych i koło AKS-u będą telebimy. Tam na pewno będzie dużo ludzi i niezły klimat....&lt;br /&gt;Ona: ...i rozróba. Jak są tłumy, to zawsze ktoś się pobije....Ja to sobie nie wyobrażam, żeby w ten dzień gdzieś nie pójść i się nie napić. Problemem może być egzamin w przyszłym tygodniu, ale jakoś dam radę&lt;br /&gt;[ i nasz bohater, do tej pory milczący] On2: Nikt z młodych ludzi w poniedziałek nie zostanie w domu, w taki dzień!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dalszego przebiegu rozmowy wnioskuję, że to w poniedziałek jest mecz Polska-Niemcy i ktoś się łudzi, że go wygramy....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEkgP3-0JnI/AAAAAAAAAGc/2e287JXWyF0/s1600-h/pilka.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208729901128230514" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEkgP3-0JnI/AAAAAAAAAGc/2e287JXWyF0/s320/pilka.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oświadczam, iż ja na ten mecz nie będę patrzeć! A do młodych ludzi się zaliczam. A temu 'młodemu człowiekowi' nie chciałam psuć wizji świata, więc nawet go nie uświadomiłam, że młodzi ludzie mają czasami jakieś inne plany i nie lubią brać udziału w zbiorowyh igrzyskach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, kiedyś patrzyłam na jakiś mecz Polska-Niemcy i bardzo się tym ekscytowałam. I prawie płakałam, gdy- niespodzianka!!- przegraliśmy. I życzę polskiej drużynie wszystkiego najlepszego. Ale to jest troszkę smutne, gdy cały naród, razem z browarami, łączy się, żywiąc nadzieję, że wszystko się uda.&lt;br /&gt;Smutne, bo to takie rzadkie.&lt;br /&gt;Smutne, bo tak duża energia powstaje dla piłki nożnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, dziś- jest piątek, czyli "tygodnia koniec i początek" :D&lt;br /&gt;Miłego weekendu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-6269332486302213190?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/6269332486302213190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=6269332486302213190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6269332486302213190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/6269332486302213190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/modym-by.html' title='młodym być....'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEkgP3-0JnI/AAAAAAAAAGc/2e287JXWyF0/s72-c/pilka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-7286626616546866823</id><published>2008-06-05T08:22:00.024+02:00</published><updated>2008-06-05T10:22:21.404+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>zbliżmy się, czyli jak odstraszyć człowieka</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEeiJC1JViI/AAAAAAAAAFM/RwtHnuhHG08/s1600-h/bear_mom1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208309770339571234" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEeiJC1JViI/AAAAAAAAAFM/RwtHnuhHG08/s200/bear_mom1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;5 czerwiec 2008&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Może nie wiecie, ale jest to data znacząca, gdyż jest to dzień wyjątkowy. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nie oznacza to wcale, iż tysiące Polaków nie wstało dzisiaj skoro świt i nie poszło do pracy, nie oznacza to, że hipermarkety sa pozamykane z powodu święta, na którego temat ludzie nie mają najmniejszej wiedzy i nawet potrzeby takowej świadomości. Nie zginęło też 10 osób w autokarze, nowe tsunami nie nawiedziło dalekich krain.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Uwaga!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dzisiaj jest &lt;strong&gt;Międzynarodowy Dzień Zbliżenia&lt;/strong&gt;. Przynajmniej w Katowicach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Plakaty z 'manifestem" zawisły na tutejszych słupach i kioskach już kilka dni temu. Czytać mi się tego nie chciało, bo ani czasu nie miałam, a też dużo tekstu tam na ten papier wklepali.Ale wczoraj, podeszłam i przeczytałam. To, co ujrzałam, zdziwiło me oczy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Po pierwsze, manifest to był lipcowy z 1944r. Były też manifesty poetów. Tego bym tak nie nazwała....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Po drugie, na logo mdz jest nazwa firma, która, być może to wszystko finansuje (żałość).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Po trzecie, zdjęcia zamieszczone na stronie mdz jako efekt tego dni (ludzie siedzieli obok siebie, objęci, usmiechnięci i w ogóle M jak Miłość), są zrobione na ławeczce, krzywej ławeczce, której siedzenie jest takie jakieś lustrzanie ukośne; spada do środka...tak jakby ludzie sami nie potrafili usiąść na środku ławki, blisko siebie....&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Po co? Na co? To ja doprawdy nie wiem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wiem tylko tyle, że moja podróż autobusem do Katowic potrafi być zatrważająca z powodu zbliżenia współpasażerów do mojej bezpiecznej strefy..&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wadą takich dni jest ich ulotność. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Co z tego, że w Walentynki dostanę kwiatka (jednego?:P), jeśli dnia następnego dostanę, zamiast badylka, w twarz.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Co z tego, że dzisiaj ktoś się do mnie uśmiechnie, jeśli jutro już nawet na mnie nie spojrzy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A tak poza tym, mało ludzi o tym wiem, a jeszcze mniej będzie poczuwało się do preprowadzenia akcji w swoim otoczeniu. I tym ostatnim gratuluję i życzę im wszystkiego najlepszego. Z całego serca. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Bo miłym trzeba być całe swe życie! A, co!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-7286626616546866823?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/7286626616546866823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=7286626616546866823' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7286626616546866823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/7286626616546866823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/zblimy-si-czyli-jak-odstraszy-czowieka.html' title='zbliżmy się, czyli jak odstraszyć człowieka'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEeiJC1JViI/AAAAAAAAAFM/RwtHnuhHG08/s72-c/bear_mom1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-8408566792049613468</id><published>2008-06-04T11:25:00.006+02:00</published><updated>2008-06-04T14:09:34.340+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>Akcji "Cała Polska czyta dzieciom" ciag dalszy</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;O, Wy, nieliczni, którzy tu zaglądacie.&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Ogłaszam, iż zbieram rachunki (kwota dowolna) z księgarni MATRAS.&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Staram się o kartę stałego klienta, która będzie mnie uprawniać do zakupu książek z 5% rabatem. Nie jest trudne uzbierać rachunki za 500zł w ciągu dwóch lat (5% zniżki). Ale nie chce mi się czekać! Nie lubię czekać!&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Także zwracam się do Waszych oczytanych umysłów o zachowywanie rachunków z księgarni Matras.&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Nagroda gwarantowana&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;, ale umówmy się- to musi być rozsądna kwota hehehe&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Za 20zł. będę wdzięczna pod niebiosa, ale za 30zł swą wdzięczność okażę :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-8408566792049613468?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/8408566792049613468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=8408566792049613468' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8408566792049613468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8408566792049613468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/akcji-caa-polska-czyta-dzieciom-ciag.html' title='Akcji &quot;Cała Polska czyta dzieciom&quot; ciag dalszy'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4098107667166278117</id><published>2008-06-03T10:49:00.005+02:00</published><updated>2008-06-03T11:05:45.415+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twórczo'/><title type='text'>skrzydła, czy aby rozpięte?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEUHMS1JVhI/AAAAAAAAACc/eqZTFFDihYE/s1600-h/Bez+tytuÅu.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5207576451918419474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEUHMS1JVhI/AAAAAAAAACc/eqZTFFDihYE/s200/Bez+tytu%C5%82u.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:130%;"&gt;Mówię do ptaka:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:130%;"&gt;muszę lecieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:130%;"&gt;Ptak macha do mnie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:130%;"&gt;instrukcją obsługi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Ewa Lipska "Do ptaka"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tyle o mojej drodze życiowej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nic dodać, nic ująć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A co z Twoim skrzydłami?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4098107667166278117?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4098107667166278117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4098107667166278117' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4098107667166278117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4098107667166278117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/skrzyda-czy-aby-rozpite.html' title='skrzydła, czy aby rozpięte?'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEUHMS1JVhI/AAAAAAAAACc/eqZTFFDihYE/s72-c/Bez+tytu%C5%82u.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3445626442515773322</id><published>2008-06-02T11:20:00.008+02:00</published><updated>2008-06-02T20:41:53.087+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>gdy kota nie ma...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEPABGKBnEI/AAAAAAAAABI/QSpMN4wYlCg/s1600-h/impreza_3.gif"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5207216719235488834" style="margin: 0px 10px 10px 0px; float: left;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEPABGKBnEI/AAAAAAAAABI/QSpMN4wYlCg/s200/impreza_3.gif" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wychodzi na to, że ja jestem gryzoniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzice opuścili Śląsk na 3 tygodnie i, o zgrozo, (:P) zostałam sama na gospodarstwie.&lt;br /&gt;Trochę to trwało, zanim zrobiłam imprezę, lecz, przyznajmy, było to nieuniknione!! &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Impreza była i się skończyła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Zobaczyłam&lt;/span&gt; jak Mucha gotuje w prawdziwej kuchni. Rzecz nie do przecenienia :) Polecam każdemu, kto zaprasza dużo ludzi, aby zapoznał się z Justyną. Nie dość, że taka to potrafi z każdym porozmawiać, gdy się postara- jest zabawna, to jeszcze pomoże w gotowaniu przed i w sprzątaniu talerzyków po. No i jeszcze jedno- jest urocza. I je chipsy jakby kosztowały fortunę- bardzo się na tym skupia i delektuje, o iście chopinowskim  rozstawie palców już nie wpsomnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(192, 192, 192);"&gt;Zobaczyłam&lt;/span&gt; jakie to irytujące, gdy ludzie się spóźniają (tylko 3 godziny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Zobaczyłam&lt;/span&gt;, jaka to ice tea jest niezdrowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kolejny już raz dostrzegłam, jak to dobrze mieć takich bliskich obok siebie (szczególnie Ciebie i Ciebie :*)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. ciasto pyszne- z galaretką i owocami!&lt;br /&gt;Sto lat dla solenizantki, niech mnie dobrze zastępuje!! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3445626442515773322?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3445626442515773322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3445626442515773322' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3445626442515773322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3445626442515773322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/06/gdy-kota-nie-ma.html' title='gdy kota nie ma...'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oHMQtJ1YdCU/SEPABGKBnEI/AAAAAAAAABI/QSpMN4wYlCg/s72-c/impreza_3.gif' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-8750927761389703863</id><published>2008-05-30T11:08:00.010+02:00</published><updated>2008-05-30T13:20:47.729+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>ciasta, święta i jest ok</title><content type='html'>&lt;em&gt;Początek jest połową całej rzeczy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;W każdej rzeczy najważniejszy jest początek.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak powiedzieli inni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co ja mam do powiedzenia o moim początku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Pierwszy dzień w pracy- moja poprzedniczka się żegna. Ciasto, kawa, cukierki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dzisiaj- świętujemy Dzień Dziecka. Ciasto. Nie wiem czyj to pomysł, kto je zrobił, ale było pyszne- trochę piernikowate, wilgotne, z jakimiś owocami w środku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Za trzy dni- urodziny koleżanki. Zapewne też ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 dni roboczych i 3 ciasta. Dobra załoga. Klimat świetny, i to nie tylko dzięki ciastom :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Może inne podsumowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie zepsute ksero (1)&lt;br /&gt;Wciągnięty papier przez tego potwora (2)&lt;br /&gt;Uszkodzone oryginały dokumentów (0) [Uff, nie wiem jakim cudem]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wniosek&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wykształcenie wyższe (prawie) nie wystarczy, aby posiąść tak trudną umiejętność jak obsługa ksero. A szkoda....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-8750927761389703863?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/8750927761389703863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=8750927761389703863' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8750927761389703863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/8750927761389703863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/05/ciasta-wita-i-jest-ok.html' title='ciasta, święta i jest ok'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-4002661382528602570</id><published>2008-05-29T08:13:00.026+02:00</published><updated>2008-05-29T10:14:24.420+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo'/><title type='text'>kilka słów nt. ważne</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Godzina 6.59. Start autobusu z dworca. Wielkie szczęście- siedzę; juz nawet gazety nie chce mi się czytać. Po chwili już drzemię, ale świadomie- średnio co 6 minut sprawdzam gdzie jestem (co za czujność). &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;W Katowicach powoli dochodziłam do siebie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Nagle... ku mojemu przerażeniu, zobaczyłam biegnącego chłopca, może piętnastolatek, w ręku mocno trzymał teczkę sporych rozmiarów, na plecach, oczywiście, był plecak. Chłopiec ten biegł, ale na ten widok chciałam krzyknąć "Pomóżcie mu, on przecież nie dobiegnie!!". Młodzieniec ten nie biegnął, on biec tylko próbował. Żałość ogarnęła me zaspane serce. Tyle siły, tyle chęci, a jakie marne rezultaty. Prawie nie podnosiło to nóg, kolana nie podejmowały żadnego wysiłku, aby zgiąć się tak naprawdę, a nie tylko na niby. Prędkości dostrzec tam, porażającej, nie można było zaobserwować. Ale mina śmiałka, zderzającego się z brutalnością tego świata (to już chcieć, nie znaczy móc?) świadczyła o tym, że mu się spieszyło ( być może na przejście dla pieszych, przy którym zielone światło traciło swą barwę i wszelki zapał do bycia widocznym).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;em&gt;Kto jest winien temu wydarzeniu?&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Sądzę, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Ile jest dzieci w Polsce, które nie potrafią biegać? Ile dzieci skrzywdzono tym, iż zawsze są o te kilka minut, może nawet sekund, spóźnione?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Ja Wam odpowiem- SYSTEM!! Cała szara sieć jest w to zaplątana!&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;To szkoła zatrudnia parszywych nauczycieli wychowania fizycznego, którzy są zbyt ociężali, aby czegoś dokonać w tych rozleniwionych przez konsumpcyjne życie, gry komputerowe, młodych umysłach! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;To szkoła zezwala ( w zasadzie nie ma inego wyjścia) na tolerowanie fałszywych zaświadczeń lekarskich o niezdolności do ćwiczeń na lekcji wf ( lekarzom damy spokój) .&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;To społeczeństwo patrzy obojętnym wzrokiem na te wszystkie patologie i rozkładający się, na naszych oczach, przyzwoity poziom zdrowego rozsądku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Co jest konsekwencją tego stanu?&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Spóźnione dzieci, a potem dorośli. Dorośli pracują niepełne 8 godzin- traci firma, traci pracownik, któremu obniżona jest pensja. Małżonek i dzieci nie mają na swoje przyjemności. Wywierają presję na naszym biednym spóźnialskim, który stresuje się i popada w depresję- zuskuje przemysł farmaceutyczny i lekarze (którzy być może zapoczątkowali ten bałagan).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Dzieci pozbawione są jedynej broni przed huliganami. Pozbawione są szybkich nóg! Juz nie mogą uciec przed bandziorami kryjących się w ciemnych uliczkach naszych, jakże bezpiecznych, miast. Tzn. mogą uciekać, ale będzie to czynność nieskuteczna i pozbawiona sensu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Nawet nie chce mi się mysleć nad innymi konsekwencjami tego wszystkiego. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Jest 9.21, cały dzień przede mną, a w nim wiele kolorowych myśli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Poza tym, to ja biegać nie potrafię. Nie wiem jak to się stało. Dlatego&lt;strong&gt; NIE BIEGAM&lt;/strong&gt;! I liczę na spóźnione autobusy, które jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, zawsze przywożą mnie do celu o dobrej godzinie :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-4002661382528602570?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/4002661382528602570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=4002661382528602570' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4002661382528602570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/4002661382528602570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/05/kilka-sw-nt-wane.html' title='kilka słów nt. ważne'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-3139620222583096509</id><published>2008-05-22T10:16:00.003+02:00</published><updated>2008-05-22T10:55:23.531+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>NO STRESS</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    Siedzimy i nagle, z głośników,  słyszymy.... "no stress".  Idea nam się bardzo podoba, hasło łatwo wpada  w ucho. Powtarzać z końcem każdego wersu "no stress" też potrafimy, nie jest to nic trudnego. Chociaż tekst piosenki jest zupełnie inny, ale kto się tym przejmuje. No stress przecież!!&lt;br /&gt;Tak było kilka dni temu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Dziś, w święto, jakżeby inaczej, w tv mowa jest właśnie o stresie!! A ja powtarzam sobie "no stress". To lepsze niż jakiś, popularyzowany w tym programie, wysiłek fizyczny, relaks, postulat zostawienia, w trakcie urlopu, pracy w pracy (daaa, logiczne, nie? a jednak nie dla wszystkich).... Te wszystkie metody, sposoby, rady...A tu człowiek coraz bardziej zestresowany, że się stresuje, i że to takie niezdrowe, bo zawał serca, wrzody żołądka, rozpad rodziny.... Powiem jedno- no stress..&lt;br /&gt;To tak samo jak z kawą. Nie działa ona na mnie w ogóle...Mogę wypić litr, a potem grzecznie iść spać. Kawa jak kakao. Ale, gdy sobie zrobię kawusię (nie kawę!), w ładnej filiżance (mam tylko ładne, aż trzy :)) od razu czuję, jak energia mnie rozpiera. Wszystko zasługą własnej głowy!! Także no stress!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś święto. Więc wstałam przed 8, posprzątałam pokój, zrobiłam pranie. Umyłabym też podłogi, ale to byłoby już przesadą. I kto tu powinien się stresować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; No stress - myślę tylko o sobie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Podróże z i pod prąd&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Niekończące się nigdy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Taka nasza wolna śmierć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Ziarno nienawiści&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Raczej nigdy nie będzie lepiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Raczej nigdy nie było źle&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Raczej już zostanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: trebuchet ms;"&gt; Tak jak jest &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nostress" Happysad&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-3139620222583096509?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/3139620222583096509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=3139620222583096509' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3139620222583096509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/3139620222583096509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/05/no-stress.html' title='NO STRESS'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8212135118620129258.post-2535500712442650359</id><published>2008-05-21T12:50:00.000+02:00</published><updated>2008-05-21T14:09:03.312+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norma'/><title type='text'>to wcale nie początek</title><content type='html'>Nie będzie ckliwego początku. Życzeń dobrych tekstów, szerokiej widowni, zapewnień o systematyczności i innych dziwności.&lt;br /&gt;Końca, na razie, też nie przewiduję.&lt;br /&gt;Po prostu, blog. Wczoraj go nie było, dziś już jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszelkiego rodzaju komentarze mile widziane. Autor (to chyba ja !!) zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania wyraźnej przyczyny. Ach, ta władza... Dać tu człowiekowi garść uprawnień i od razu zaczyna się szarogęsić heheh&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8212135118620129258-2535500712442650359?l=czamataja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czamataja.blogspot.com/feeds/2535500712442650359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8212135118620129258&amp;postID=2535500712442650359' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2535500712442650359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8212135118620129258/posts/default/2535500712442650359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czamataja.blogspot.com/2008/05/to-wcale-nie-pocztek.html' title='to wcale nie początek'/><author><name>czamataja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12882038239812553766</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
