Zmysły czasami pozbawiają nas złudzeń. Prawda to o tyle logiczna, co zgodna ze stanem faktycznym.
Zapytanie: „Skąd wypływają takie mądrości?”. Cóż…z doświadczenia.
Jadę sobie autobusem. Korzystam z dobrodziejstw komunikacji miejskiej. Słuchawki w uszach skutecznie blokują dopływ jakichkolwiek dźwięków z zewnątrz. I, oto widzę, niepełnoletnią mamusię z synem. Ona- krótki opis postaci: zielone paznokcie u stóp, różowy top z dużym dekoltem, żółty stanik, widoczny, rzecz jasna, spod topu… Skóra zniszczona przez słońce, a może raczej przez brak kremu? Dermatolodzy ciągle się o to spierają. Szkoda, że nikt ich nie słucha…Wszyscy mają słuchawki w uszach?
Chłopczyk, na oko 3-4 lata, zadbany, nos spalony podobnie jak cała twarz matki….Mamusia puściła go wolno, usiadł na innym siedzeniu aniżeli opisywana przez nas rodzicielka.
Przystanek. Do autobusu wchodzi starsza pani, ubrana cała na biało- żakiet, sukienka, skarpetki, buty. Włosy też miała białe.
Podchodzi do siedzenia chłopca, na sąsiednim krześle stawia siatki pełne zakupów. Daje chłopcu gumy do żucia. Chłopczyk spojrzał na mamę. Ta, kiwnęła głową. Dziecko gumę przyjęło. Po chwili dostało także tic-taki ;) Nie widział, co zrobić z taką radością. Zaczął żuć gumę, wciskać do ust drażetki… Starsza pani zaczęła rozmawiać z mamusią. Ta, nie chodziła w dyskusję- kiwała, jak zwykle, głową…
Sielankowy obrazek. Obca kobieta dzieli się łakociami z dzieckiem pod czujnym (czy, aby na pewno?) okiem matki. Świetnie. I trzeba była na tym poprzestać. Ale nie….
Zdenerwował mnie fakt braku aktywnej postawy matki wobec kobiety, która nie musiała być miła wobec ślicznego chłopca. Mogła się przemóc i pogawędzić o niczym. Mogła? Mogła, z pewnością ;) Nastawiłam się przeciwko niej już przez sam jej wygląd. A potem już jakoś poszło… Z górki. Okazało się bowiem, że kobieta opowiadała o swojej nieszczęśliwej miłości i nie chodziło jej o dialog. Szczęśliwa, iż może komukolwiek opowiedzieć dawną historię, która wciąż trapi jej serce, mówiła, mówiła i mówiła. Wchodzenie w rozmowę z nią nie dałoby żadnego efektu. Młoda matka niechcący słusznie zrobiła ( niestety dla tej historii, gdyż bez jednoznacznego winnego, historia nie jest domknięta). Starsza pani potrzebowała słuchacza i dzięki słodyczom kupionym na chwilę przed wejściem do autobusu, podzieliła się swoim smutkiem, żalem, niespełnionymi nadziejami z posiadaczką zielonych paznokci u stóp, która, jak mniemam, nie wyniosła z tego wydarzenia żadnych wniosków…
To wszystko nie miałoby miejsca, gdybym nie zdjęła słuchawek. Historia z autobusu miałaby inny przebieg.
Gdy staniecie przed dylematem- zdejmować słuchawki, czy też nie- zastanówcie się.
„Gdzie są dorośli?” Nina Lykke
1 dzień temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz