piątek, 29 sierpnia 2008

kilka słów o wdowie i...jeszcze coś (BONUS)

Taaaak. Ile ciekawych rzeczy można dowiedzieć się u lekarza. Zdziwilibyście się. Otóż, zostanę wdową. Nie wiem, jak to możliwe bez męża, ale lekarz powiedział- rzecz święta. Tak musi się stać. Mój przyszły małżonek, którego będę kochać miłością ogromną, umrze.
No, może nie sam lekarz to stwierdził….On tylko powiedział, że tak gorole mówią…A kiedy- to nie powiem :P
Zastanowiłam się chwilę nad tym (tylko chwilę, bo po co tracić czas, na coś, co i tak się stanie?:)). I wiecie do jakich wniosków doszłam. Mój kochany to będzie miał straszne szczęście. Będę mu musiała rekompensować jego przedwczesną śmierć niemal każdego dnia….
Nie, to wcale nie oznacza, że jestem przeklęta.
Do twarzy mi w czerni….


Z rzeczy aktualnych.
Wczoraj z Ive byłyśmy w kinie. Film się podobał. Bardzo poprawił nam humor. Ale nie o tym chciałam. Bóg jeden raczy wiedzieć- jak do tego kina w ogóle trafiłyśmy. Wyjście z Ive do kina zawsze, podkreślam- ZAWSZE!- obfituje w różne, dziwne sytuacje.

Wczoraj, np.:
- Gdzie jesteś? (to ja- dzwonię do Ive)
- Właśnie dojeżdżam.
- No to super, to ja się przejdę po sklepach, będę pod Empikiem (pod Empikiem byłyśmy umówione)
- Ok, będę tam Cię szukać.
Minęło 10 minut.

- Czemu Cię tu nie ma? (znowu ja)
-Przecież jestem.
- No to wejdź do środka!
- Ale przecież stoję przed Epikiem
- Ja też, tylko ja jestem już w środku. Wiesz, Empik przede mną, sklepy inne dokoła mnie
- No ja też tam jestem
- Nie widzę Cię. Musisz wejść do środka.
- Ale ja jestem pod Epikiem
-Ja jestem pod Empikiem. Widzę ochroniarza, nawet kasy i pomimo słabego wzroku, tytuły jakichś książek….
- Ja też to widzę....

Chwila zastanowienia....Czas mija....Nagle- olśnienie!! Nie to niemożliwe.... A moze?
...
...

- Iwona, tylko mi nie mów, że jesteś w Silesii!!
- No, a gdzie miałabym być?!?!?
- W Epiku na Stawowej!! Przecież idziemy do kina Helios! Nie do ciemna city!
- To co teraz? Mów szybko, bo zaraz mi padnie komórka
- Wsiadaj w tramwaj i jedź do ronda! Ja tam zaraz będę!
- Jesteś głupia, hehehe
- Ja? :P


Eeee no bo to było tak….
Dla mnie to było OCZYWISTE, że idziemy do Heliosa i spotykamy się na stawowej….
Dla Ive to Silesia była oczywista. No dobra, troszkę trzeba to dziecię usprawiedliwić- zazwyczaj chodzimy do Silesii do kina (ciemna city).
Ot, pomyłka heheheh

Morał?
Kto pyta, nie marnuje niedarmowych minut! :D
Ale, gdy nie pytasz- śmiejesz się bardzo ;)
Sztuką jest śmiać się, z samego siebie!!
A, i oczywiście- ładujcie komórki. Nigdy nie jest wiadome, kiedy źle się umówicie :P

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

ulica sezamkowa

Dzisiejszy dzien sponsorują:
literka "b". B jak bułeczki maślane...
liczba 10, bo tyle razy na godzinę czuję palący ból gardła...

sobota, 16 sierpnia 2008

rozkład jazdy

Kto nie widział tego filmu, niech się wstydzi!
Dawno, dawno temu; dobrych kilka lat, zobaczyłam go pierwszy raz. Zostało mi po nim miłe wspomnienie...
"Pod słońcem Toskanii"- przyjemna historia. Krytyk filmowy ze mnie żaden, ale film ten jest po prostu miły dla oka.

http://www.youtube.com/watch?v=iIvMAbPxWJc

A, jeszcze jedno. Najważniejsze.

Wiedeń i Wenecję połączono ścieżką torów kolejowych. Linia ta, napotykała na swej drodze bardzo strome szczyty. Wtedy, pociąg nie mógł tamtędy przejechać. Pomimo tego, tory położono. Wierzono, że kiedyś dwa miasta się połączą. Dziś, pociąg kursuje.


Nigdy nie byłam dobra w tych wszystkich połączeniach, rozkładach, przystankach, kursach, rozmowach o niczym z sąsiadem z przedziału.... Zawsze wolałam mieć towarzystwo, na którego barki składałam odpowiedzialność za bezpieczną podróż... taki to straszny asekurant we mnie siedzi...

Kiedy odjeżdża mój pociąg? Kiedy będziemy na miejscu?


Kiedy odjeżdża Twój pociąg?

piątek, 15 sierpnia 2008

chaque jour, chaque seconde.

Zamilkłam na moment. Na dłuższą chwilę. Ja, która tyle chciała powiedzieć, nie wydała z siebie żadnego protestu; nie rozwiała swoich wątpliwości. Ucieszona końcem historii, dziękowała światu za zdjęcie tego ciężaru z barków. Potem nastały godziny ukojenia. Gdy obudziłam się, wahanie powróciło. Ze snu zbudzona sprzed pół roku, znów stanęłam przed sobą bezradna, wątpiąca.
Nic nie rozumiesz? Ty też? I Ty też? Nic nie szkodzi. Ja również...

Ive stwierdziła ostatnio, że minęła 1/3 naszego życia.
A wydaje się, iż to dopiero początek.
Nieprawda.
Wtedy, powiedziałam: "Przesadzasz. Najlepsze dopiero przed nami...."
Dziś dodaję: "mam nadzieję".

Dramatycznie? Pewnie tak, w tv ostatnio nie ma nic ciekawego....


***



Marie.
Tu dors, je ne te reveille pas. Sandrine querit, elle va vivre. Je te souhaite la vie que tu veux, celle que tu reves. Chaque jour. Chaque seconde.

Marie skoczyła z okna. Życie jej nie smakowało. Miało gorzki smak porwanych w strzępy marzeń.