piątek, 15 sierpnia 2008

chaque jour, chaque seconde.

Zamilkłam na moment. Na dłuższą chwilę. Ja, która tyle chciała powiedzieć, nie wydała z siebie żadnego protestu; nie rozwiała swoich wątpliwości. Ucieszona końcem historii, dziękowała światu za zdjęcie tego ciężaru z barków. Potem nastały godziny ukojenia. Gdy obudziłam się, wahanie powróciło. Ze snu zbudzona sprzed pół roku, znów stanęłam przed sobą bezradna, wątpiąca.
Nic nie rozumiesz? Ty też? I Ty też? Nic nie szkodzi. Ja również...

Ive stwierdziła ostatnio, że minęła 1/3 naszego życia.
A wydaje się, iż to dopiero początek.
Nieprawda.
Wtedy, powiedziałam: "Przesadzasz. Najlepsze dopiero przed nami...."
Dziś dodaję: "mam nadzieję".

Dramatycznie? Pewnie tak, w tv ostatnio nie ma nic ciekawego....


***



Marie.
Tu dors, je ne te reveille pas. Sandrine querit, elle va vivre. Je te souhaite la vie que tu veux, celle que tu reves. Chaque jour. Chaque seconde.

Marie skoczyła z okna. Życie jej nie smakowało. Miało gorzki smak porwanych w strzępy marzeń.

Brak komentarzy: