wtorek, 31 marca 2009

ogłoszenie

No tak, ostatnio dużo się dzieje, a może raczej do głosu doszły czynności skrupulatnie przeze mnie odkładane, które odkładane dłużej być nie mogą. I krzyczą, i zapomnieć o sobie nie dają...

Wzięłam sobie dziś urlop na żądanie (cudowny zapis w KP, pokłony dla ustawodawcy) z myślą o tym, aby jednak trochę podgonić w pisaniu pracy magisterskiej.

Na razie jest 9.40, a ja od 40 minut powinnam pisać (jest plan!! mam plan!!). Skoro powinnam to piszę, a to że na blogu...nikt nie precyzował ;)
Rzadko piszę notki u siebie w domu, więc miło mnie zaskoczyło, iż mój komputer nie zmienia/ nie usuwa żadnych literek, całych słów. Bardzo to miłe, nie muszę rozpraszać swoje uwagi.

Uwaga, uwaga!

W poczekalni do napisania w dalszym ciągu pozostają:
1. Zatrważająca historia o tym, jak to czamataja poszła na pocztę wysłać 2 (słownie:dwa) listy...
2. O tym, co się dzieje na chrzcinach i czemu były w to zaangażowane dzieci...
3. Opowieści z krypty, czyli płomyk nadziei wpadł przez okno, ale Iwona go zgasiła...
4. Kilka słów o przyjaźni (słowo nigdy nieużywane przez czamataję)

I wiele wiele innych. W piątek za tydzień nastąpi wielkie otwarcie. Poczekajcie, a żałować nie będziecie ;)

Jest 9.46. Pójdę zrobić sobie herbatki. Przy dźwiękach chillout and lounge a nuż stworzę jeden rozdział ;) A właśnie...

5. Obsługa sieci Empik, czyli o tym jak to czamataja została potraktowana i czego najbardziej się boi ;)

także, pozdrawiam miło i czule ;)

ps. mówienie o sobie w 3 osobie jest strasznie fajne !!

piątek, 6 marca 2009

8 marca tuż tuż ;)

Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie, że coś tam, coś tam ;)

Czekając na tramwaj dostrzegłam dwóch chłopców, którzy od kwiaciarki kupowali kilkanaście tulipanów. Widok ten był obezwładniający mnie od czubka głowy do końca małego paluszka u stopy. Czyżby Dzień Kobiet? Powoli dochodziłam do oczywistej oczywistości. Jest 6 marca. Dzień Kobiet w niedzielę ;) Porażona swoim odkryciem obserwowałam chłopaków (może gimnazjum). Jeden trzymał naręcze badylków i gdy kwiaciarka wymieniła cenę spojrzał się na swojego towarzysza a ten wyciągnął 100zł (sic!). Gimnazjalista był w posiadaniu banknotu 100-złotowego. No nie wierzę ! Koledzy w liceum (dobrodziejstwa gimnazjum na szczęście mnie ominęły) kupowali tulipanki, ale zbiórka tych pieniędzy wyglądała komicznie i uroczo zarazem. Na przerwie każdy z nich z kieszeni wysupływał złotówki, na dłoni liczyli, czy aby starczy…Dwóch wybiegało z monetami w czasie przerwy do kwiaciarni i na początku lekcji wchodzili i wtedy następowała cała ta szopka.
A teraz!
100zł. Przed lekcjami. Wszystko zaplanowane. FUJ!

Były szef przysłał życzenia. Pozwolę je sobie tutaj przytoczyć. Naprawdę się wzruszyłam. On czuje się zaszczycony... :)


Szanowne Koleżanki , Drogie Panie.

Z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Kobiet pragnę złożyć Wam serdeczne życzenia.
Pozwólcie ,że w tym miejscu przytoczę słowa naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II „dziękuję Ci Kobieto,
za to ,że jesteś Kobietą! Zdolnością postrzegania , cechującą Twą kobiecość wzbogacasz właściwe zrozumienie świata
i dajesz wkład w pełną prawdę o związkach między ludźmi.”
Życzę wszystkim Paniom dużo zdrowia, wiary niezłomnej we własne możliwości, szczęścia oraz
wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym.
Niech każdy dzień pozwoli Wam realizować się w wymarzonym przez siebie wymiarze ,czuję się zaszczycony ,
że mogłem z Wami pracować.


Z wyrazami szacunku

Szacunek, zaszczyt, cukierki, ciasteczka!

poniedziałek, 2 marca 2009

bez komentarza

Zgubiłam plan pracy.
Tylko bez paniki...


UPDATE: Cudownie odzyskany plan bezpiecznie leży na mym biurku ;) Ufff
Teraz tak na niego patrzę i zachodzę w głowę, kto go pisał i czemu ja takie rzeczy tam wymyliłam ;)
A póki co- terminy, terminy, terminy.