czwartek, 22 maja 2008

NO STRESS

Siedzimy i nagle, z głośników, słyszymy.... "no stress". Idea nam się bardzo podoba, hasło łatwo wpada w ucho. Powtarzać z końcem każdego wersu "no stress" też potrafimy, nie jest to nic trudnego. Chociaż tekst piosenki jest zupełnie inny, ale kto się tym przejmuje. No stress przecież!!
Tak było kilka dni temu...

Dziś, w święto, jakżeby inaczej, w tv mowa jest właśnie o stresie!! A ja powtarzam sobie "no stress". To lepsze niż jakiś, popularyzowany w tym programie, wysiłek fizyczny, relaks, postulat zostawienia, w trakcie urlopu, pracy w pracy (daaa, logiczne, nie? a jednak nie dla wszystkich).... Te wszystkie metody, sposoby, rady...A tu człowiek coraz bardziej zestresowany, że się stresuje, i że to takie niezdrowe, bo zawał serca, wrzody żołądka, rozpad rodziny.... Powiem jedno- no stress..
To tak samo jak z kawą. Nie działa ona na mnie w ogóle...Mogę wypić litr, a potem grzecznie iść spać. Kawa jak kakao. Ale, gdy sobie zrobię kawusię (nie kawę!), w ładnej filiżance (mam tylko ładne, aż trzy :)) od razu czuję, jak energia mnie rozpiera. Wszystko zasługą własnej głowy!! Także no stress!

Dziś święto. Więc wstałam przed 8, posprzątałam pokój, zrobiłam pranie. Umyłabym też podłogi, ale to byłoby już przesadą. I kto tu powinien się stresować?



No stress - myślę tylko o sobie...

Podróże z i pod prąd

Niekończące się nigdy

Taka nasza wolna śmierć

Ziarno nienawiści

Raczej nigdy nie będzie lepiej

Raczej nigdy nie było źle

Raczej już zostanie

Tak jak jest

"Nostress" Happysad

3 komentarze:

Unknown pisze...

:-)

Unknown pisze...

A gdzie radość z "pierwszego komentarza"? :P

Unknown pisze...

Radość z pierwszego komentarza jest tam, gdzie radość z drugiego :)
Jest tak wielka, iż nie sposób jej tu zmieścić i pokazać :)
Trzeciego komentarza nie wytrzymam :P