środa, 31 marca 2010

and....we`re back

Czamataja żyje.


Trzeba to ogłosić światu. Sen zimowy troszkę się wydłużył, a wiadomo, że gdy śpi się za długo, to i pobudka nie jest fajna. Głowa boli, oczy płaczą, a uszy przestają słuchać. Tak tez było w tym przypadku.

To wszystko nie przeszkodziło mi w zaplanowaniu wakacji, a przynajmniej ich części. Jadę do Rumunii na wycieczkę objazdową. Przemierzymy kraj wzdłuż i wszerz, poczujemy klimat, poznamy zwykłe miasta, szare ulice jakich pełno w każdym kraju. Czasami mają one nawet swój urok i na to liczę.

Zobaczymy morze, zobaczymy jezioro. Ba, nawet siedzibę parlamentu zobaczymy. Bo wiecie- w Rumunii jest parlament, rząd, nawet prezydent! Ona jest nawet w Unii Europejskiej!

Słyszałam, że to piękny kraj, niedoceniany. Zaopatrzona w przewodnik poznam Rumunię zanim tam pojadę i na miejscu będę czuła się jak w domu. Będę mieć historię w małym palcu, kulturę w troszkę większym. Do języka nie podchodzę, nie jestem poliglotą.

Brak komentarzy: