wtorek, 7 października 2008

Chilll

Z kubkiem kawy przy klawiaturze, usiadłam by oznajmić prawdę- jestem chill- chillout :P
Tak, długo się z tym kryłam, ale postanowiłam więcej nie okłamywać siebie ani innych czytelników bloga, którzy, rzecz jasna, mnie nie znają ( z małymi wyjątkami- serdecznie pozdrawiam :D)
Czemu chill? Głupie pytanie, głupia odpowiedź- a czemu nie?Nie mogę już znieść naszych gwiazdek na polskim rynku. Marazm i zniszczenie. Spustoszenie i wstyd.
Nie chcę nucić pod nosem „żałuję, że Cię znałam”- bo przecież jeszcze tego nie wiem…Cały czas się nad tym zastanawiam….Daj mi trochę czasu. Choć odrobinkę więcej.
Nie chcę słyszeć „nie daj się coś tam coś tam”, bo te słowa wypowiada się do osoby słabej bądź nie wiedzącej o swojej potędze. A ja wiedzieć chce! (pamiętaj, że ciągle się zastanawiam- więc jeszcze nie wie, czy wiem)
O czarnych oczach nie wspomnę…Kłopot w tym, że choćbym zapierała się rękami i nogami i bardzo się skupiała na tym- te słowa z otchłani mej popowej, prehistorycznej duszy przywędrują i tak. Zaskoczona w autobusie czy tramwaju, obleję się wtedy rumieńcem żałości i obiecam po stokroć już nigdy tego grzechu nie popełnić. Lecz trudne moje krzyki i lamenty….
Dlatego też nie słucham rmf w pracy. Znowu kłamię! Słucham rmf, ale nie stacji radiowej…Słucham RMF Chillout. Żeby nie być wiedziona na pokuszenie…

Długo nie pisałam. Dlatego też zróbmy podsumowanie….

Dalej zasypiam kamiennym snem, uwielbiam komedie romantyczne.
Dalej się zastanawiam i wracam myślami do chwil minionych. A nuż, może coś przeoczyłam?
Dalej wierzę, że coś na nas czeka. Ba, nawet próbuję się do tego przygotować- merytorycznie i psychicznie, ale z powodu małej ilości czasu, odkładam to na dzień jutrzejszy…. Potrzebuję nowego kalendarza…A to dopiero w styczniu. Same problemy….
Dalej lubię czekoladowca i spacery kończące się tak samo ;P
Lubię kupować książki, a czasem nawet je czytać :D
Lubię mieć parasol, gdy pada…


Uff, na szczęście nic się nie zmieniło !! :D

Brak komentarzy: