środa, 29 października 2008

o kontaktach

Wczoraj nawiązałam kontakt z mięśniami nóg. Uśmiechnęły się do mnie. Lekko zadrżały. Przeszedł dreszcz od uda do łydki.. Dały mi znak, że to na nie działa, to im pomaga i chcą więcej. Poczyniły wyrzut, że tak je zaniedbałam.
Co za życie. Ciągłe wieczne pretensje :P

Tak- byłam na siłowni. I jestem z siebie dumna ;) Potem na aerobiku. W domu byłam wieczorem. Potem jeszcze uzupełnienie sprawozdania za rok 2007 (wcześnie sobie przypomnieli, nie? Ach te urzędy!) I kolejny dzień zleciał.
Czy tak to wszystko ma wyglądać? Nawet nie zliczę, ile razy dziennie zadaję sobie to pytanie… I chyba coś tu szwankuje, skoro ciągle mam wątpliwości.

Tymczasem, znalazłam kilka artykułów do pracy magisterskiej, więc ucieszyłam się, że coś mam ;) Jutro dzień wolny, troszkę dłużej sobie pośpię i….pognam na wydział błagając o litość jedną panią doktor ;) I rzecz jasna, do biblioteki! Potem spotkanie z Kasią- mamy trochę zaległości. Dawno pojawiły się wyrzuty sumienia z zaniedbania tego kontaktu.

Teraz, znasz wszystkie moje tajemnice. Za łatwo Ci poszło.

Brak komentarzy: