Poranki już nie są takie same…Wieczory tez się zmieniły… Kawa ma inny smak… Wydaje Ci się, że świat się nie zmienia, że Twój świat zawsze będzie taki sam. Otóż, nie! Świat się nie zmienia, tylko Ty!
Rano, o tej nieszczęsnej 5.40 nie budzi mnie już słońce (ale to można wytłumaczyć, w końcu powoli, choć jednak, jesień się zbliża i dni coraz krótsze „jesień idzie, nie ma na to rady”). Nie zrywam się, jak oparzona z przeświadczeniem, że się spóźnię, jeśli w tej chwili nie wstanę! Nie, wszystko spokojnie.. Trzeba się przecież przeciągnąć, pomyśleć sobie coś miłego, wypełnić swą głowę ciepłymi myślami. No i oczywiście- przeczytać nocne sms`y, o których rzadko pamiętam, ale bardzo się staram!
Więc rano spokojnie…A wieczorem?
Wieczorem również spokojnie. Rzadkie chwile w domu wypełniam jak tylko się da tym, co bardzo lubię, a ostatnio zaniedbałam. Troszkę mnie to martwi i będzie trzeba się za to wziąć, tak porządnie, ale póki co, oswajam się z tym, co mam i organizuję swoją przestrzeń. Skutki? Opłakane, jak na razie, ale daję sobie jeszcze czas.
Zaczyna mnie to wszystko cieszyć. Sądzę nawet, że to pewnego rodzaju błogosławieństwo. Trochę męczące, ale człowiek nigdy nie docenia darów losu. I ja tu nie jestem wyjątkiem. Dałeś mi czas na oswojenie się z tym, co i tak na mnie czekało. Więc oswajam się. Jak Mały Książę, to co widział. Będzie dobrze. Tak sobie myślę.
Obecnie czytam książkę Carmen Laforet „Złuda”. Wiem, że będzie dobra. Nie tylko dzięki recenzjom, które ją polecają. Mam przeczucie. To wystarczy.
Na pierwszej stronie, przed treścią powieści, został zamieszczony przez autorkę fragment wiersza J.R. Jimenez`a „Złuda”. Profesor języka polskiego w liceum, zawsze mówił, że cytaty, fragmenty wierszy, innych powieści są dla nas, czytających, wskazówką daną przez autora, do interpretacji. Pamiętam to jak dziś…
Rano, o tej nieszczęsnej 5.40 nie budzi mnie już słońce (ale to można wytłumaczyć, w końcu powoli, choć jednak, jesień się zbliża i dni coraz krótsze „jesień idzie, nie ma na to rady”). Nie zrywam się, jak oparzona z przeświadczeniem, że się spóźnię, jeśli w tej chwili nie wstanę! Nie, wszystko spokojnie.. Trzeba się przecież przeciągnąć, pomyśleć sobie coś miłego, wypełnić swą głowę ciepłymi myślami. No i oczywiście- przeczytać nocne sms`y, o których rzadko pamiętam, ale bardzo się staram!
Więc rano spokojnie…A wieczorem?
Wieczorem również spokojnie. Rzadkie chwile w domu wypełniam jak tylko się da tym, co bardzo lubię, a ostatnio zaniedbałam. Troszkę mnie to martwi i będzie trzeba się za to wziąć, tak porządnie, ale póki co, oswajam się z tym, co mam i organizuję swoją przestrzeń. Skutki? Opłakane, jak na razie, ale daję sobie jeszcze czas.
Zaczyna mnie to wszystko cieszyć. Sądzę nawet, że to pewnego rodzaju błogosławieństwo. Trochę męczące, ale człowiek nigdy nie docenia darów losu. I ja tu nie jestem wyjątkiem. Dałeś mi czas na oswojenie się z tym, co i tak na mnie czekało. Więc oswajam się. Jak Mały Książę, to co widział. Będzie dobrze. Tak sobie myślę.
Obecnie czytam książkę Carmen Laforet „Złuda”. Wiem, że będzie dobra. Nie tylko dzięki recenzjom, które ją polecają. Mam przeczucie. To wystarczy.
Na pierwszej stronie, przed treścią powieści, został zamieszczony przez autorkę fragment wiersza J.R. Jimenez`a „Złuda”. Profesor języka polskiego w liceum, zawsze mówił, że cytaty, fragmenty wierszy, innych powieści są dla nas, czytających, wskazówką daną przez autora, do interpretacji. Pamiętam to jak dziś…
Czasem jakiś smak gorzki,
dotyk, co w błąd wprowadza,
zgniły zapach czy rażące
światło albo ton fałszywy
niby rzeczy postać trwała
do naszych zmysłów dociera
i jawi się ta złuda
prawdą niepodejrzewaną
Juan Ramon Jimenez
dotyk, co w błąd wprowadza,
zgniły zapach czy rażące
światło albo ton fałszywy
niby rzeczy postać trwała
do naszych zmysłów dociera
i jawi się ta złuda
prawdą niepodejrzewaną
Juan Ramon Jimenez
Ten fragment poruszył coś, co mi bliskie. Odwołał się do tych zakamarków, o których nie sposób zapomnieć, choć bardzo by się tego pragnęło. I staramy się zapomnieć, i wciąż do tego wracamy. I zamiast iść do przodu, ciągle swe spojrzenie kierujemy ku przeszłym chwilom, które wywierają wielki wpływ na przyszłe decyzje, zachowanie, postrzeganie świata, ocenę ludzi spotykanych na drodze. Czy to dobrze? Nie wiem. Czy to nam coś daje? Nie wiem. Obawiam się, że więcej szkody niż pożytku… Pomimo
tego, nie potrafimy przestać odwracać głowy i kierować swych myśli na jedyny znany nam tor. Znamy już tą historię, wiemy jak się skończyła, a jednak zanurzamy się w niej raz po raz, w nadziei na ujrzenie światła, które rozproszy mrok. Samodestrukcja? Nie, nie sądzę. Chyba żal, za tym co odeszło, co nigdy zdarzyć się nie miało, choć mogło i było tak blisko…
Pozostaje mi życzyć nam odwagi, aby nie bać się patrzeć w słońce. Wiesz, że zmrużysz oczy, że ten blask Cię porazi, przez chwilę oślepniesz i będziesz bezbronny. Ale nie bój się. Zobaczyć piękne słońce otoczone jasnym błękitem, to coś, co nadaje życiu głębszy sens. Trzeba sięgać daleko. Trzeba patrzeć w niebo. Trzeba się zastanawiać. I świat musi zadziwiać! I oślepiać, też!
Światłość, w ciemności świeci….I ciemność jej nie ogarnia….
Pozostaje mi życzyć nam odwagi, aby nie bać się patrzeć w słońce. Wiesz, że zmrużysz oczy, że ten blask Cię porazi, przez chwilę oślepniesz i będziesz bezbronny. Ale nie bój się. Zobaczyć piękne słońce otoczone jasnym błękitem, to coś, co nadaje życiu głębszy sens. Trzeba sięgać daleko. Trzeba patrzeć w niebo. Trzeba się zastanawiać. I świat musi zadziwiać! I oślepiać, też!
Światłość, w ciemności świeci….I ciemność jej nie ogarnia….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz