Dzień zaczął się tak, jak kilka poprzednich. Wstała rano, niezbyt chętnie, by w strugach letniego deszczu podążyć do pracy.
Początek pracy nie różnił się od tego, co zwyczajowo robiła zjawiając się w Biurze. Kilka uprzejmych „dzień dobry”, zapalamy światło, włączamy komputer, radio, otwieramy okna, nastawiamy wodę na herbatę, sprawdzamy pocztę i czytamy gazetę. Ot, zwykły poranek i czynności, do których się przyzwyczajamy i bez których czegoś by nam brakowało. Codzienne rytuały próbujące uporządkować nasz kawałek świata, aby był trochę bardziej wytłumaczalny i prosty.
Minęło kilka godzin, gdy natrafiła na pewne przeszkody w „świadczeniu swej pracy na rzecz Pracodawcy”. Nie mogła doręczyć kilku pism swej koleżance.
Pukała. Nic.
Szarpała za klamkę. Nic.
Zamknięte.
Sprawdziła, czy wychodziła. Nic. Nie wychodziła z budynku.
Dzwoniła kilka razy. Nie odbierała, no ale czemu się dziwić, przecież pokój zamknięty za klucz….
Zdesperowana (nie lubiła, gdy coś zalegało na biurku, nie załatwione) postanowiła dać pismo koledze, którego pokój sąsiadował z pokojem tej pierwszej, nieobecnej. I co- jego też nie było. Ale postanowiła poczekać przed drzwiami- zaraz powinien wrócić, pomyślała.
Nagle, stało się niemożliwe- drzwi koleżanki otworzyły się…..od środka….i wyszedł kolejny bohater tej zagadkowej historii. Spojrzał na nią i nie zareagowawszy, zszedł po schodach, kierując się, z pewnością do swojego pokoju….
Ucieszona możliwością oddania pisma we właściwe ręce, podeszła do drzwi…zapukała….otworzyła…i zobaczyła pochylającą się kobietę nad swoimi nogami….
Gdy wyszła, z pustymi rękami (uff, co za szczęście, pozbyła się tego ciężaru) zastanowiła się…
Czemu drzwi były zamknięte…
Czemu nie odbierała telefonu…..
Czemu kolega nie powiedział jak zwykle, na jej widok „cześć”, tylko szybkim krokiem podążył do swej jaskini?
Przecież pracują w innych działach, nie mogą mieć wspólnych tematów dotyczących pracy….A nawet jeśli tak- czemu byli zamknięci??
Intryga się zawęża. Myśli krążą po głowie.
Skłonności do tworzenia niewyobrażalnych historii oceniona zostaje przez zainteresowaną, jako bardzo duże, wielkie. Diagnoza- leczenie. Natychmiastowe!
„Gdzie są dorośli?” Nina Lykke
1 dzień temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz