Wczoraj brakło mi tchu. Nie sądziłam, że kiedyś się to przytrafi. Byłam pewna, że znam siebie, a okazało się, iż jestem zwykłą asekurantką. Smutne, bo prawdziwe.
A do czego zmierzam?
Pokłóciłam się z klientką naszego biura. Powiedziałam, iż nie jesteśmy w stanie już jej przyjąć, bo zaraz zamykamy. Nieopisanie jest mi przykro, niech przyjdzie następnego dnia i takie tam. Bo wiecie- pracujemy do określonej godziny (wisi informacja), ale z drugiej strony, ona ma problem, zwróciła się do nas o pomoc, jesteśmy jej potrzebni, długo czekała, a i odeszła z kwitkiem. Z tych powodów nie mogłam być niemiła, chciałam być delikatna.
Ona wyglądała niegroźnie, toteż poinformowanie jej o tym, iż może sobie już pójść wydawało się łatwizną. Przeliczyłam się. Zaczęła krzyczeć. Obwiniać. Po chwili już się nawet nie uśmiechała.
Przyjdzie następnego dnia.
Pomożemy jej.
Niesmak pozostał.
Po czym?
Ja jej uległam, ja się poddałam. Zmiękłam. Mogłam w pewnym momencie być bezczelna, złośliwa ocierając się nawet o niegrzeczność (ona taka była). Ale nie zrobiłam tego. Dlaczego? Przecież to potrafię, lata praktyki za mną. Co mnie powstrzymało?
Nie znałam jej, była dla mnie obca osobą. I tu chyba pies pogrzebany, Łatwiej jest wypowiadać słowa pełne agresji, ironii w rozmowie z kimś, kto wiemy jak zareaguje, z kimś, z kim nie jesteśmy w relacji służbowej.
Sądziłam, że ja zawsze potrafię.
Ideał sięgnął bruku.
„Gdzie są dorośli?” Nina Lykke
1 dzień temu

1 komentarz:
Powiem Ci szczerze, że potraktowanie agresją (słowną, żeby nie było) /ironią osoby, z którą bywamy w stos. służb. bywa również ciekawe, a nawet powoduje uczucie wspaniałego oczyszczenia. Uważam tzw. stos. służb. z naturalną blokadę ograniczającą właściwe reakcje. Dlatego staram się ją odważnie omijać. Niestety, następny przystanek - konsekwencje...! :) Także tego... Dzięki za wspierający mój pogląd nt. widowisk komercyjnych, typu ślub w SCC. Pozdrowienia!
Prześlij komentarz