Pora na punkt 4. Pora na kilka słów o przyjaźni.
Czamataja nie lubi używać tego słowa. Niektórych to dziwi (np. Ktoś) Wychodzę z założenia, iż przyjaciele wiedzą, że nimi są. Nie wynika to z nazewnictwa, ale z faktów. Fakty mówią same za siebie. Jeśli mam potrzebę zadzwonienia do Ciebie, to robię to bez wahania. Jeśli cały świat wali mi się na głowę, to mówię Ci o tym. Nie przedstawiam Ciebie także jako mojego przyjaciela- po prostu, imię wystarczy, ewentualnie, opis czym się zajmujesz. Samo słowo z trudnością przechodzi mi przez gardło. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak jest.
Nawet nie muszę z Tobą rozmawiać, utrzymywać stałego kontaktu żeby mieć 100% pewność, iż w razie potrzeby możesz liczyć na moją pomoc. Czy pomimo tego, można to nazwać p
Nazwy się nie liczą. Owoc nie będzie lepiej smakował, jeśli stwierdzimy rzecz oczywistą, że jemy arbuza. A król pozostanie nagi…

5 komentarzy:
"Nie przedstawiam Ciebie także jako mojego przyjaciela- po prostu, imię wystarczy,.."
Jan i Ola są małżeństwem.
Oto krótka scena... Jan zapoznaje Olę ze swoją znajomą (Magdą) (której dawno nie widział).
Jan: Magdo, poznaje Olę.
Jan: Olu, to jest Magda.
A nie ładniej:
Jan: Magdo, chciałbym Ci przedstawić moją ŻONĘ - Olę.....
Kiedy przedstawiamy sobie osoby, wypada powiedzieć kim one dla nas są. ... . Tu akurat sytuacja jest banalna i ewidentna... ale to samo ma się do "przyjaciół", "narzeczonych", "brat" itd...
Jasno określasz osobie - jaką pozycję - w jakiej relacji z Tobą jest człowiek który stoi koło Ciebie.
Upraszczasz- przyjaciel to nie żona. Małżeństwo to związek formalny. Chodzi mi o to, że istota przyjaźni odrzuca jakiekolwiek szufladkowanie, nazywanie, potwierdzanie. Niekoniecznie bym "nazwała" przyjacielem mojego kolegę, z którym rzadko rozmawiam, ale sądzę, że nim jest. Przedstawiając go, nawet by mi do głowy nie przyszło, ażeby tak powiedzieć. Ukrzyżuj mnie ;)
Ja upraszczam?
To Ty chcesz zakończyć na imionach...
A skoro Twój kolega jest kolegą ... to nie widzę sensu go przedstawiać jakoś dobrego przyjaciela.
Oszaleję! Npiasałam "kolega", bo nie chciałam podać imienia, a chciałam, żeby było wiadome jakiej jest płci osoba, o której mowa...
Poza tym... ja nie nazywam oczywistych rzeczy, związków (nie tytułuję przyjaciół), a Ty nazywasz bratem kogoś, kto bratem tak naprawdę nie jest. Cóż... każdy mówi to, co uważa za słuszne i kreuje w ten sposób swoją przestrzeń... Prawda?
Robisz jak uważasz...
Prześlij komentarz