wtorek, 14 kwietnia 2009

o niepotrzebnych słowach

Tak. Trochę podgoniłam. Wracając do postu z 31 marca, opisałam historię z pocztą, o chrzcinach też wspomniałam…o tej nadziei nie zamierzam mówić, bo już jakoś tak emocje ostygły…przerabiałam ten stan wielokrotnie i mogę z całą pewnością stwierdzić, że w przyszłości taki nagły zwrot akcji nastąpi, a wtedy, być może, opowiem jakie to serce bywa zdradliwe i głupie ;) Dziś się wszystko uspokoiło.

Pora na punkt 4. Pora na kilka słów o przyjaźni.

Czamataja nie lubi używać tego słowa. Niektórych to dziwi (np. Ktoś) Wychodzę z założenia, iż przyjaciele wiedzą, że nimi są. Nie wynika to z nazewnictwa, ale z faktów. Fakty mówią same za siebie. Jeśli mam potrzebę zadzwonienia do Ciebie, to robię to bez wahania. Jeśli cały świat wali mi się na głowę, to mówię Ci o tym. Nie przedstawiam Ciebie także jako mojego przyjaciela- po prostu, imię wystarczy, ewentualnie, opis czym się zajmujesz. Samo słowo z trudnością przechodzi mi przez gardło. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak jest.

Nawet nie muszę z Tobą rozmawiać, utrzymywać stałego kontaktu żeby mieć 100% pewność, iż w razie potrzeby możesz liczyć na moją pomoc. Czy pomimo tego, można to nazwać pą? Co mnie to obchodzi.

Nazwy się nie liczą. Owoc nie będzie lepiej smakował, jeśli stwierdzimy rzecz oczywistą, że jemy arbuza. A król pozostanie nagi…

5 komentarzy:

Unknown pisze...

"Nie przedstawiam Ciebie także jako mojego przyjaciela- po prostu, imię wystarczy,.."

Jan i Ola są małżeństwem.

Oto krótka scena... Jan zapoznaje Olę ze swoją znajomą (Magdą) (której dawno nie widział).

Jan: Magdo, poznaje Olę.
Jan: Olu, to jest Magda.



A nie ładniej:
Jan: Magdo, chciałbym Ci przedstawić moją ŻONĘ - Olę.....

Kiedy przedstawiamy sobie osoby, wypada powiedzieć kim one dla nas są. ... . Tu akurat sytuacja jest banalna i ewidentna... ale to samo ma się do "przyjaciół", "narzeczonych", "brat" itd...
Jasno określasz osobie - jaką pozycję - w jakiej relacji z Tobą jest człowiek który stoi koło Ciebie.

Unknown pisze...

Upraszczasz- przyjaciel to nie żona. Małżeństwo to związek formalny. Chodzi mi o to, że istota przyjaźni odrzuca jakiekolwiek szufladkowanie, nazywanie, potwierdzanie. Niekoniecznie bym "nazwała" przyjacielem mojego kolegę, z którym rzadko rozmawiam, ale sądzę, że nim jest. Przedstawiając go, nawet by mi do głowy nie przyszło, ażeby tak powiedzieć. Ukrzyżuj mnie ;)

Unknown pisze...

Ja upraszczam?
To Ty chcesz zakończyć na imionach...

A skoro Twój kolega jest kolegą ... to nie widzę sensu go przedstawiać jakoś dobrego przyjaciela.

Unknown pisze...

Oszaleję! Npiasałam "kolega", bo nie chciałam podać imienia, a chciałam, żeby było wiadome jakiej jest płci osoba, o której mowa...

Poza tym... ja nie nazywam oczywistych rzeczy, związków (nie tytułuję przyjaciół), a Ty nazywasz bratem kogoś, kto bratem tak naprawdę nie jest. Cóż... każdy mówi to, co uważa za słuszne i kreuje w ten sposób swoją przestrzeń... Prawda?

Unknown pisze...

Robisz jak uważasz...