piątek, 6 czerwca 2008

młodym być....

Może najpierw podsumujmy dzień wczorajszy.

Nikt sie do mnie nie zbliżył, czy to fizycznie, czy to mentalnie.
Nikt się nie uśmiechnął (oprócz młodego pana w empiku, ale to na pewno nie jest zasługą mdz. On chyba taki był/jest zawsze; taki życzliwy).
Nikt nie ustąpił miejsca w autobusie, tramwaju (sama musiałam, jak lwica, walczyć o zdrowie dla nóg i żył)

Słowem- dno! :D

Ale, gdy tak stałam sobie w tramwaju (zwycięstwo nie zawsze jest po naszej stronie), usłyszałam rozmowę studentów ( może czwartego bądź piątego roku):

Ona: Hmm no ja na pewno gdzieś idę. Pytanie tylko, gdzie.
On1: Podobno na Polach Marsowych i koło AKS-u będą telebimy. Tam na pewno będzie dużo ludzi i niezły klimat....
Ona: ...i rozróba. Jak są tłumy, to zawsze ktoś się pobije....Ja to sobie nie wyobrażam, żeby w ten dzień gdzieś nie pójść i się nie napić. Problemem może być egzamin w przyszłym tygodniu, ale jakoś dam radę
[ i nasz bohater, do tej pory milczący] On2: Nikt z młodych ludzi w poniedziałek nie zostanie w domu, w taki dzień!!

Z dalszego przebiegu rozmowy wnioskuję, że to w poniedziałek jest mecz Polska-Niemcy i ktoś się łudzi, że go wygramy....





Oświadczam, iż ja na ten mecz nie będę patrzeć! A do młodych ludzi się zaliczam. A temu 'młodemu człowiekowi' nie chciałam psuć wizji świata, więc nawet go nie uświadomiłam, że młodzi ludzie mają czasami jakieś inne plany i nie lubią brać udziału w zbiorowyh igrzyskach.

Nie powiem, kiedyś patrzyłam na jakiś mecz Polska-Niemcy i bardzo się tym ekscytowałam. I prawie płakałam, gdy- niespodzianka!!- przegraliśmy. I życzę polskiej drużynie wszystkiego najlepszego. Ale to jest troszkę smutne, gdy cały naród, razem z browarami, łączy się, żywiąc nadzieję, że wszystko się uda.
Smutne, bo to takie rzadkie.
Smutne, bo tak duża energia powstaje dla piłki nożnej.

Ale, dziś- jest piątek, czyli "tygodnia koniec i początek" :D
Miłego weekendu :)

Brak komentarzy: