
No i nie mogę tego nie skomentować.
Miał być Grunwald, a mamy Waterloo.
Pan, który pod mym oknem krzyczał "Polska biało-czerwoni" chyba nie cieszył się z wyniku.
Wygrał przemysł tekstylny i browary.
Zwycięzcom gratulujemy. Dobra strategia, dobrze wykorzystany moment.
Telewizja publiczna też powinna się cieszyć. Nie wydała milionów pieniędzy podatników na to, aby byli oni świadkami klęski własnego narodu. Oni by tego nie wytrzymali. Budżet zresztą też.
Sądzę, że przegrana bitwa wpłynie znacząco na przyszłe wybory. I na nic deklaracje Tuska i Merkel o przyjaźni. Podły Niemiec nie będzie bił nas w twarz! A my nie rzucim ziemi naszej kochanej, chociaż splamionej klęską...
I nagle flagi znikają z okien. Samochody marek różnorodnych- i francuskich, niemieckich, czeskich nie obwieszczają całemu światu, że są za Polską. Nawet deszcz w Londynie przestał padać na znak prostestu.
Do boju biało-czerwoni!! Na pewno wyjdziemy z grupy.
Nadzieja przecież umiera ostatnia.

1 komentarz:
Co do spóźnionych życzeń urodzinowych-wybaczam, ale to też zależy jaki mi kupisz prezent, bo my reporterzy nie zarabiamy zbyt wiele:)No cóż, literacko się rozwijasz i zapewniam wszystkich innych czytelników (którzy może się w końcu pojawią) że ten rozwój to tylko i wyłącznie wynik pracy własnej, bo na politologii można pogłębić słownictwo tylko o pojęcia : eksplanandum, definiens i ultramontaizm. Przepraszam za brzydkie słowa;)
Prześlij komentarz