Nigdy nie wiadomo, kiedy ze swoją niewiedzą, lękami spotkamy się twarzą w twarz. Pomacha nam wtedy, przypomni o swoim istnieniu i albo doprowadzi do konstruktywnego działania, albo na tym spotkaniu się skończy.
Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle :D
Do tego spotkania doszło w pociągu linii Intercity, na trasie Warszawa- Katowice, w przedziale nr 7.
Zasadniczo, rozmawialiśmy o niczym. Ale w tej nicości kryła się potęga gotowa zniszczyć najbardziej wytrwałego śmiałka.
Rozmawiać z obcokrajowcem. Udawać, że rozmowa ta nie jest wysiłkiem. Szybko, w mgnieniu oka, znajdować potrzebne słowa do prostego zdania. Przez obco brzmiące słowa okazywać zadowolenie, zainteresowanie, rozbawienie. Mówić o poważnych kwestiach, o stosunkach społecznych, jakby robiło się to codziennie (oczywiście nie po polsku)…
Ciężko....
Chciałam dobrze, a wyszło jak zwykle :D
Do tego spotkania doszło w pociągu linii Intercity, na trasie Warszawa- Katowice, w przedziale nr 7.
Zasadniczo, rozmawialiśmy o niczym. Ale w tej nicości kryła się potęga gotowa zniszczyć najbardziej wytrwałego śmiałka.
Rozmawiać z obcokrajowcem. Udawać, że rozmowa ta nie jest wysiłkiem. Szybko, w mgnieniu oka, znajdować potrzebne słowa do prostego zdania. Przez obco brzmiące słowa okazywać zadowolenie, zainteresowanie, rozbawienie. Mówić o poważnych kwestiach, o stosunkach społecznych, jakby robiło się to codziennie (oczywiście nie po polsku)…
Ciężko....
A coś jeszcze? Pewnie, że było. Ale niech to zostanie moją słodką tajemnicą. Moją i I :D Przynajmniej do następnej notki :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz